Forum

Najciekawsze historie świata

Świat
22 kwietnia 2013

Korea: konflikt bez wojny

Pies na łańcuchu Pekinu

Korea Północna jest pod całkowitą kontrolą Chin, a powodem obecnego kryzysu są sporne wyspy na Morzu Południowochińskim i bezpieczeństwo dostaw ropy – twierdzi Timothy Mo, brytyjski pisarz o chińskich korzeniach.
Timothy Mo
The Guardian The Guardian

Kryzys na 38 równoleżniku niewiele ma wspólnego z obiema Koreami. Chodzi o gaz i ropę dla Chin, o preludium wyścigu surowcowego, którego celem będzie zapewnienie wzrostu chińskiej gospodarki w nadchodzących dziesięcioleciach. Pół roku temu – o czym już zapomniano – kutry tajwańskiej i japońskiej straży przybrzeżnej w jawnej manifestacji wrogości polewały się z armatek wodnych. Obecna farsa, z syknięciami witającymi Koreę Północną w roli czarnego charakteru, nie zastępuje tego pokazu fontann, ale jest jego bisem. Prawdziwa kwestia sporna to nie trwałość koreańskiej granicy, ale wyspy Senkaku (jeśli jesteś Japończykiem) czy też Diaoyu (jeśli pochodzisz z Chin). Leżą w połowie drogi między obu krajami, a pod nimi znajdują się złoża surowców energetycznych.

W obliczu zmierzchu ropy naftowej długoterminowe bezpieczeństwo energetyczne jest priorytetem wszystkich wielkich mocarstw, a dla obecnych władców Chin ma wymiar bardzo osobisty.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć