Forum

Najciekawsze historie świata

Obyczaje
22 kwietnia 2013

Esej: w obronie wiary

List do ateistów

Nie ma dobrej odpowiedzi na pytanie, czy Bóg istnieje. To się po prostu czuje – uważa brytyjski pisarz Francis Spufford.
Francis Spufford
The Guardian The Guardian

Moja córka niedawno skończyła sześć lat. Już niedługo, może w tym roku, a może trochę później, uświadomi sobie, że jej rodzice są dziwakami. Jesteśmy dziwakami, bo chodzimy do kościoła. Im będzie starsza, tym głośniej będą jej o tym mówić ludzie wokół niej, aż w końcu będą jej o tym wrzeszczeli prosto do ucha.

Że wierzymy w cały stek bzdur z epoki kamienia łupanego. Że jesteśmy fetyszystami bólu i cierpienia. Nawołujemy do zdawkowej uprzejmości. Jesteśmy zbyt głupi, żeby zrozumieć absurdalność tego, w co wierzymy. Budujemy idiotyczne, złożone konstrukcje intelektualne, oparte na słomianym fundamencie jakiejś fantazji. Zaciekle krytykujemy innych. Chcemy uwalniać morderców, by mogli dalej zabijać. Jesteśmy infantylni i nie potrafimy sobie poradzić bez wyimaginowanego tatusia w niebie. Stwarzamy sobie jakiegoś wymyślonego przyjaciela, wierzymy w jakiegoś chochlika, oddajemy pokłony Bogu, którego istnienie jest równie pewne, jak istnienie Świętego Mikołaja. Wolimy czytać Biblię niż powieści, prawić kazania, zamiast opowiadać bajki, przedkładamy wiarę nad rozum, cenzurę nad debatę, milczenie nad elokwencję, śmierć nad życie.

Przedwczorajsi esteci

To jeszcze nie jest najgorsze. Te zastrzeżenia wysuwają ludzie, dla których religia jest na tyle ważna, by ją krytykować. Można też przejąć gotowy zestaw zastrzeżeń – np. Richarda Dawkinsa.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć