Forum

Najciekawsze historie świata

Obyczaje
22 kwietnia 2013

Wychowanie: bez stresu, bez sukcesu

Kochanie, rozpuściłem dzieciaki!

Po stuleciach twardej ojcowskiej ręki wahadło wychyliło się w drugą stronę – dzieci stają się tyranami dla rodziców. Jak nie wychować sobie despoty, radzi francuski psycholog Didier Pleux.
rozm. Nathalie Funes
Le Nouvel Observateur Le Nouvel Observateur

Zdezorientowani rodzice, umordowani nauczyciele i pedagodzy zalecający powrót do dawnej dyscypliny ostrzegają: stop, dość już schlebiania dziecięcemu ego! Bo oto na naszych oczach „dziecko tyran” staje się autentycznym zjawiskiem społecznym. Niejedno upragnione, uwielbiane, wychwalane, hołubione i rozpieszczane dziecko nie uznaje autorytetu, nie potrafi znieść żadnych przeciwności ani odmowy. Specjaliści ds. wychowania przyjmują w swoich gabinetach coraz więcej szkrabów, które jeszcze od ziemi nie odrosły, a już są uzależnione od natychmiastowej gratyfikacji. Nie tak dawno obowiązkową lekturą było „Summerhill” Alexandra S. Neilla, książka należąca do kanonu pedagogiki wolnościowej. Obecnie hitem stają się książki opisujące zniecierpliwienie rodziców. Za oceanem Adam Mansbach, ojciec wyczerpany kaprysami dwuletniej córeczki, sprzedał już pół miliona egzemplarzy książki „Śpij już, k***a, śpij”. Mnożą się blogi prowadzone przez zirytowane matki. Nawet prasa kobieca zajmuje się tym problemem, pisząc na przykład o „tabu bitych rodziców”. Jak współczesny młody człowiek zmienił się w despotę? Dlaczego rodzice pozwolili mu, aby poczuł się jak basza? Jak oprzeć się ciągłemu manifestowaniu swego „ja, ja, ja!”?

Niektórzy specjaliści są zaniepokojeni rosnącą wszechwładzą najmłodszych. Jak zdefiniowałby pan małego tyrana?

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną