Forum

Najciekawsze historie świata

Interview
25 kwietnia 2013

Powrót antychrysta

Nie poszedłbym do łóżka z DSK

Francuski skandalista Michel Houellebecq mówi o Bogu, islamie, zakazie prostytucji i życiu w państwie troskliwych misiów.
rozm. Etienne Gernelle, Christophe Ono-Dit-Biot

W czasach kryzysu jest jeszcze miejsce na miłość?
Michel Houellebecq: Ludzie dziś dużo bardziej wierzą w miłość niż za mojej młodości. Nie wierzą już w politykę, braterstwo itp. A równocześnie nadal tworzą pary, a przynajmniej próbują. Wciąż uważają, że życie w samotności jest smutne. Nie ma już też agresji skierowanej przeciwko miłości, jak w latach 70.: głupiego poglądu, że sentymentalizm jest bardziej pornograficzny od pornografii (mnie nigdy nie szokowały ani pornografia, ani sentymentalizm). Sukces zawodowy jest „przereklamowany”, moda jest niebywale „przereklamowana”. Podróżowanie jest nieco „przereklamowane”; żarcie było najpierw „niedoszacowane”, a teraz staje się odrobinę „przeszacowane”.

Głupotą jest oddzielanie miłości od pieprzenia

W „Platformie” pisał pan, że ludzie chcą się przede wszystkim pieprzyć. Teraz mówi nam pan o miłości…
Głupotą jest oddzielanie miłości od pieprzenia. Obie te sprawy idą ze sobą w parze, w sposób fundamentalny.

Myśli pan, że jesteśmy lepsi w łóżku, gdy kogoś kochamy?
Tak. Miłość w przypadku mężczyzny to przede wszystkim wdzięczność za daną rozkosz. Występuje oczywiście pewien kontrast między erotyzmem a stanem małżeńskim, ale przecież istnieją rozwiązania, pełno ich w kobiecych czasopismach…

Z jakiego powodu po wielu latach wrócił pan niedawno do Francji?

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną