Forum

Najciekawsze historie świata

Sport
4 lipca 2013

Serena Williams - królowa kortów

Bez pardonu

Serena Williams rządzi kobiecym tenisem jak Kim Dzong Un Koreą Północną. Czyli jak? Bez litości!
The New York Times
Tygodnik FORUM Tygodnik FORUM

Historia kobiecego tenisa pełna jest przykładów zaciekłej rywalizacji podszytej osobistą niechęcią. Elegancka, wyrachowana Chris Evert przez kilka lat nie odzywała się do wybuchowej Martiny Navrátilovej, gdy ta przyznała, że w trakcie katorżniczych treningów wyobrażała sobie rywalkę jako największego „wroga”. Martina Hingis rzadko budziła przyjazne uczucia u innych zawodniczek, ale trudno się dziwić, skoro niektórym odmawiała gry w debla, mówiąc, że są „za stare i za wolne” (sama zakończyła karierę w wieku 23 lat). Także dziś w kobiecym tenisie nie brakuje pań z wybujałym ego. A to nieuchronnie prowadzi do konfliktów. Zwłaszcza gdy sprawa dotyczy królowej kortów Sereny Williams i drugiej na liście rankingowej Marii Szarapowej.

Stwierdzenie, że obie nie pałają do siebie sympatią, byłoby eufemizmem. Ich rywalizacja już dawno wykroczyła poza korty, na których Serena nie przegrała z Marią od dziewięciu lat. Jednak poza nimi to Szarapowa częściej była górą. Zarabia najwięcej w kobiecym tenisie, a jej podobizny zdobią okładki prestiżowych magazynów. Blond włosy, niebieskie oczy, długie nogi, smukła figura, wysmakowane stroje i styl – wprost wymarzona bohaterka kampanii reklamowych. Czarnoskóra tenisistka to dokładne przeciwieństwo rywalki. Nosi się krzykliwie, nie zawsze gustownie, a każdy dzień to trudna walka o ograniczenie kalorii.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć