Forum

Najciekawsze historie świata

Reportaż
18 lipca 2013

Strażnicy Arizony

Tańczący z ogniem

Podobnie jak po 11 września Amerykanie znów oddają cześć swoim największym bohaterom – strażakom. Cała 19-osobowa drużyna zginęła, walcząc z pożarami lasów.
Los Angeles Times

Tysiące osób, w tym wiceprezydent Joe Biden, pożegnało 9 lipca br. 19 bohaterskich strażaków, którzy zginęli, walcząc z pożarami w Arizonie. Ceremonia żałobna odbyła się w Prescott, gdzie drużyna miała bazę.

Zaczęło się rankiem 30 czerwca w okolicach miasteczka Yarnell. Strażacka drużyna Granite Mountain Interagency Hotshots pnie się mozolnie na wzgórza okalające miasteczko liczące niewiele ponad pięciuset mieszkańców. Jeden z chłopaków sięga po telefon, by zadzwonić do ojca, kapitana straży pożarnej w Los Angeles. Wyrywa go ze snu.

– Mamy pożar w Yarnell – mówi 21-letni Kevin Woyjeck. – Jest spory i cały czas się powiększa. Płomienie pojawiły się po uderzeniu pioruna i szybko rozprzestrzeniły na 80 hektarów, przeskakując głębokie kaniony i wielkie głazy oraz sycąc się pełnymi łatwopalnych olejków krzewami oraz drzewami. A jednak Woyjeck nie wydaje się zaniepokojony.

Granite Mountain była doświadczoną załogą dowodzoną przez 43-letniego Erica Marsha. Nazywał swoich podkomendnych dzieciakami i znany był z tego, że nie jeździł na akcje, które uznał za zbyt niebezpieczne dla nich. Członkowie zespołu byli świetnie przygotowani fizycznie, często chełpili się tym, jak wiele potrafią znieść. Podczas treningów pokonywali biegiem pięć kilometrów, by zaraz potem wykonać 300 „brzuszków” i 100 podciągnięć na drążku.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć