Forum

Najciekawsze historie świata

Popultura
1 sierpnia 2013

Momenty już były

Znikający seks

Podczas gdy internet i telewizja ociekają erotyką, amerykańskie kino jest coraz bardziej pruderyjne. Czy Hollywood odzyska swój nagi instynkt?
Olivier Bonnard
Le Nouvel Observateur Le Nouvel Observateur

Kiedy po raz ostatni oglądaliście gorącą erotyczną scenę w amerykańskim filmie? Gdy Kathleen Turner i Williama Hurta ogarnął „Żar ciała”? Gdy młodziutki Tom Cruise przekształcił podmiejską willę swoich rodziców w burdel w „Ryzykownym interesie”? Gdy Michael Douglas brał Glenn Close na zlewozmywaku w „Fatalnym zauroczeniu”? Gdy Daniel Day-Lewis skakał z kwiatka na kwiatek, korzystając z wdzięków Juliette Binoche i Leny Olin w „Nieznośnej lekkości bytu”? A może gdy Sharon Stone rozkładała nogi w „Nagim instynkcie”? To wszystko było w latach 80. i 90. W minionym stuleciu!

A kiedy po raz ostatni widzieliście dwie wielkie hollywoodzkie gwiazdy idące ze sobą do łóżka? W „Oczach szeroko zamkniętych” w 1999 roku? A może w „Niewiernej” w 2002 roku? Od tamtej pory głucha cisza. Twórcy telewizyjnych seriali (takich jak „Dziewczyny”, „Gra o tron” czy „Homeland”) ochoczo pokazują to i owo, natomiast amerykańskie kino jeszcze nigdy nie było tak pruderyjne jak obecnie. Hollywood stawia tylko na roboty i superbohaterów. Nawet filmy z seksem w tytule, takie jak „Sex Story” czy „To tylko seks”, okazują się prędzej infantylne, niż przeznaczone tylko dla dorosłych.

Rozmyta pierś

– Wydaje się, że obecnie publiczność jest bardziej zainteresowana feerią efektów specjalnych niż obrazami nagich ciał – zauważa Adrian Lyne, który przed laty zasłynął jako specjalista od gorących thrillerów („9 1/2 tygodnia”, „Fatalne zauroczenie”, „Niewierna”).

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć