Forum

Najciekawsze historie świata

Historia
1 sierpnia 2013

Waszyngton za pancernymi drzwiami

Zły dom

Centrala FBI to twierdza skryta za fosą i za żelazną kurtyną. A sypie się tak samo jak amerykańskie autostrady i mosty.
Nicolas Richter
Süddeutsche Zeitung Süddeutsche Zeitung

O szefie Federalnego Biura Śledczego (FBI) powiadano, że zbiera informacje na temat życia intymnego różnych polityków. J. Edgar Hoover zawsze budził niepokój. Nawet prezydenci woleli żyć z nim w zgodzie i mieć go po swojej stronie. – Lepiej, żeby trzymał brudy w domu, niż wywlekał je na zewnątrz – miał kiedyś powiedzieć o swoim oberpolicjancie Lyndon B. Johnson.

Niezależnie od tego, czy Hoover trzymał brudy w budynku, czy je wynosił, twierdza, którą swego czasu wzniesiono na potrzeby kierowanej przez niego instytucji, nadal będąca kwaterą główną FBI, stanowi prowokację! To najbardziej znienawidzony budynek amerykańskiej stolicy. Wrogie epitety, którymi obsypują go Amerykanie, zdradzają tęsknotę za zburzeniem gmachu: „stalinowski parking”, „zbrodnia przeciw ludzkości”, „potwór”, „bękart o powierzchni 223 tys. mkw.”, „czarna dziura”. Widzom waszyngtońskich kin film kryminalny „Arlington Road” z aktorem Jeffem Bridgesem podobał się zapewne i z tego powodu, że w finale Hoover Building wylatuje w powietrze. Tymczasem gmach od 40 lat szpeci turystyczną dzielnicę spacerową w samym środku stolicy, między Kapitolem i Białym Domem.

Przykry balast

Od chodnika oddziela go swego rodzaju fosa, nad którą prowadzą schody, ale są one obwieszone łańcuchami i kończą się przed żelazną kurtyną, którą zainstalowano po zamachach z 11 września.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną