Forum

Najciekawsze historie świata

Popkultura
13 sierpnia 2013

Przewodnik po indyjskim kinie

Best of Masala

Nigdzie księżniczki nie wzdychają tak pięknie, nigdzie bohaterowie nie są tak heroiczni. A wszystko to z lęku przed Brytyjczykami. Sto lat temu narodził się największy biznes filmowy świata – Bollywood.
Alex Rühle
Süddeutsche Zeitung Süddeutsche Zeitung

Filmy produkowane przez studia z Bollywood, czyli w Mumbaju (dawniej Bombaju), stanowią zaledwie jedną czwartą z 1300 filmów, jakie w ciągu roku powstają w Indiach. Sto lat kina indyjskiego nie oznacza bynajmniej stu lat Bollywood. O Tollywood słyszeli w Europie tylko nieliczni.

Nazwa Tollywood wywodzi się od Tollygunge, dzielnicy Kolkaty (dawniej Kalkuta), gdzie swoje studia ulokował zachodniobengalski przemysł filmowy. Produkowane tam filmy powstają w języku bengalskim, którym w Indiach i Bangladeszu posługuje się 340 mln osób. To więcej niż mieszkańcy Niemiec, Hiszpanii, Francji, Anglii i Włoch razem wzięci. Gigantyczne studia filmowe znajdują się także w Hajdarabadzie, Thiruvananthapuram, Bangalore i Ćennai (Madrasie), indyjskie filmy są produkowane w językach hindi, kannada, malajalam, marathi, pendżabskim, w języku asamskim i gudżarati. Dlatego też możemy tu spróbować jedynie kilku składników z ogromnego subkontynentalnego potpourri na celuloidzie, czyli Best of Masala. Zanim jednak wyjaśnimy, o co chodzi z masalą, obejrzyjmy pierwszy film indyjski.

Narodziny gwiazdy

„Raja Harishchandra”, czyli Król Harishchandra, miał premierę w Bombaju w maju 1913 roku. Film wyprodukował i wyreżyserował litograf i asystent magów Dadasaheb Phalke, który swego czasu obejrzał film o życiu Jezusa i od tamtej pory był absolutnie zdeterminowany, by przenieść na ekran podania o bohaterach z mitologii indyjskiej.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć