Forum

Najciekawsze historie świata

Legendy
13 sierpnia 2013

Czarno-biała przebieranka

Jak hartowała się płeć

Dwaj przebrani za kobiety pechowcy i zjawiskowa Marilyn Monroe grająca na ukulele. „Pół żartem, pół serio” niezmiennie bawi widzów od ponad pół wieku.
Diletant.ru

Dwaj aktorzy biedują, ciągle rozglądają się za pracą. Przyjmują propozycję grania w cygańskiej orkiestrze, która właśnie jest w modzie. W następnym sezonie modne są zespoły murzyńskie, upodobniają się więc do Murzynów. Gdy przychodzi kolej na modę na kobiece zespoły muzyczne, przebierają się za kobiety i otrzymują pracę w orkiestrze „Holenderskie tulipany”, która akurat nocnym pociągiem wyrusza na występy gościnne. Dalej jest dziewczyna, miłość, gra dwuznacznych pomyłek spowodowanych przebieranką. Znamy? Zapewne jednak nie, bo mało kto pamięta francuski film „Ekspres Paryż-Tulon” w reżyserii Richarda Pottiera. Bawił widzów w połowie lat 30., a w 1951 r. powstał jego niemiecki remake „Fanfaren der Liebe” (reż. Kurt Hoffmann).

Z pewnością natomiast znamy ten motyw z głośnej komedii Billy’ego Wildera „Pół żartem, pół serio”. To Ameryka lat prohibicji, wojen gangów, pończoch ze szwem, łagodnego jazzu i milionerów polujących na piękne żony. Główni bohaterowie filmu – saksofonista Joe i kontrabasista Jerry, obaj bezrobotni, wiecznie poszukujący zajęcia – salwują się ucieczką przed mafią, angażując się w przebraniu do damskiej orkiestry jazzowej. Podobieństwo nie jest przypadkowe: Billy Wilder sięgnął po temat wykorzystany w „Ekspresie Paryż-Tulon” i przeniósł go w realia amerykańskie.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć