Forum

Najciekawsze historie świata

Kompas
13 sierpnia 2013

Z beczek lekko przypalonych

To się pije w Ameryce

Ile jest prawdy, a ile legendy w opowieściach o pochodzeniu burbona? I skąd się wzięła w Stanach nazwa na kilometr zalatująca Francją?
Smithsonian

Nie ma złego sposobu picia burbona – to główny wniosek, jaki wynika z rozmowy z historykiem Michaelem Veachem w Louisville w stanie Kentucky. Można go mieszać z wodą, z imbirowym napojem gazowanym, wlać do likieru i nazwać taki drink jakoś zabawnie, np. Rewolwer. Veach jest przekonany, że producentom burbona zawsze sprawi radość widok pijącego ich trunek, bez względu na to, czy zmiesza go on z sokiem wiśniowym, czy walnie szklaneczkę czystego trunku z kieliszka do wódki. Trzeba mu wierzyć, bo on naprawdę się na tym zna najlepiej.

Najpierw jest kukurydza

Michael Veach spędził dekady na studiowaniu legendy amerykańskiego alkoholu. Pracował w tym czasie jako kurator specjalnych wystaw w Stowarzyszeniu Historycznym Filson w Louisville, ale też jako archiwista w Zjednoczonych Destylarniach w Kentucky Bourbon Country. Zdobyta wiedza uczyniła go ambasadorem regionu promującym dobre imię, a raczej dobre rodzaje znanego napoju. Przyznaje z lekkim zażenowaniem, że w jednym tylko roku zdarzyło mu się spróbować 130 gatunków burbona w miejscowym Bourbons Bistro, czego efektem było opracowanie tego, co dzisiaj nazywają tu „biblią burbona” – podręcznika o doznaniach smakowych i sposobach dobierania odpowiedniego burbona do danego dania. Większość restauratorów sumiennie z tych wskazówek korzysta. Niedawno Veach przedstawił te przemyślenia w książce „Kentucky Bourbon Whiskey.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć