Forum

Najciekawsze historie świata

Obyczaje
29 sierpnia 2013

Trzymając sie spódnicy

Nasi kochani, zagłaskani

Psychologowie drą szaty nad chorobliwą opiekuńczością rodziców, która szkodzi dzieciom.
Kerstin Kullmann
Der Spiegel Der Spiegel

Josef Kraus, dyrektor gimnazjum, przywykł dzielić swój dzień pracy na połowy. Pierwsza z nich, poświęcona uczniom, zaczyna się wraz z lekcjami i z reguły przebiega bez problemów. Przypadki, z jakimi Kraus ma do czynienia poza normalnym rytmem pracy, są właściwie niewarte wzmianki: to dwóch chłopców pobiło się na przerwie, to znów któryś nauczyciel zabrał uczniowi komórkę na lekcji. Ot, drobiazgi.

Druga połowa, zdominowana przez rodziców, zaczyna się około 14.15, wraz z pierwszym telefonem od nich w sekretariacie. Przy telefonie jest mama albo tata, którzy komentują to, co zdarzyło się przed południem – i zazwyczaj są innego zdania niż dyrektor Kraus. Bójka na korytarzu? To było naruszenie nietykalności cielesnej. Odebranie komórki podczas lekcji? To kradzież. Kradzież? No oczywiście, cóż innego?

Kraus pracuje w szkolnictwie od 30 lat – jako nauczyciel, pedagog i od 18 lat jako dyrektor gimnazjum. Jest też przewodniczącym Związku Nauczycieli Niemieckich, skupiającego 160 tys. pedagogów. Wszyscy ci pedagodzy znają pretensje rodziców. Przedmiotem skarg bywa wyznaczone uczniowi miejsce w klasie, liczba angielskich słówek, waga tornistra, brak listka sałaty w kupionej podczas przerwy kanapce, no i naturalnie tradycyjny temat: niesprawiedliwe oceny.

Wad nie ma

A czy jest coś, na co rodzice się nie skarżą?

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną