Forum

Najciekawsze historie świata

Wydarzenia
26 września 2013

Sprzątanie po Schettinie

Zatopiony, wyłowiony

19 godzin trwała operacja podniesienia wraku wycieczkowca Costa Concordia. To majstersztyk współczesnej inżynierii.
The Independent

Statek uderzył w podwodne skały niedaleko wyspy Giglio u wybrzeży Toskanii 13 stycznia ub.r. W katastrofie zginęły 32 osoby (ciał dwóch jeszcze nie znaleziono), a jej powodem była, jak się powszechnie uważa, wyjątkowa niefrasobliwość i niekompetencja kapitana Francesca Schettino, który kazał zbyt blisko podpłynąć do wyspy. Mniejsza o to, czy zrobił to, by zaimponować pięknej Mołdawiance, którą gościł przez dłuższy czas na mostku, czy też by pozdrowić znajomą z Giglio. Dużo ważniejsze było to, jak się zachował, gdy statek uderzył w skałę – uciekł, zanim ewakuowano wszystkich pasażerów. Z nagrań z kamer na pokładzie wynika, że ewakuacja przebiegała chaotycznie, marynarze wydawali sprzeczne rozkazy, a pasażerowie wpadli w panikę. Nie było nikogo, kto kierowałby całą operacją.

Z pewnością nie był to Schettino, który – jak tłumaczył się w sądzie – przypadkiem wpadł do szalupy ratowniczej i błyskawicznie znalazł się na lądzie.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć