Forum

Najciekawsze historie świata

Ludzie
26 września 2013

Rządzić po ludobójstwie

Bohaterski dyktator

Wybory parlamentarne w Rwandzie znów wygrała rządząca partia prezydencka. Paul Kagame jest jednym z najbardziej zasłużonych afrykańskich przywódców. Dlaczego więc, gdy przyjeżdża do Europy, studenci rzucają w niego jajkami?
The Observer
Tygodnik FORUM Tygodnik FORUM

W przyszłym roku minie 20 lat, odkąd świat po raz pierwszy usłyszał o Paulu Kagamem. Przywódca rebeliantów Tutsi pokonał wojska rządu Hutu w Rwandzie i przerwał trwające ponad trzy miesiące ludobójstwo na swoich pobratymcach. Skala tragedii była niewyobrażalna – pod ciosami maczet zginęło od 500 tysięcy do miliona Tutsi (oraz pokojowo nastawionych Hutu i pigmejów), czyli około 20 proc. całej ludności kraju przed masakrą.

Wspólnota międzynarodowa zawiodła na całej linii. Gdy zaczęło się zabijanie, w stolicy kraju, Kigali, stacjonowała misja pokojowa ONZ, której jedynym celem było powstrzymanie ludobójstwa, ale nie miała sił ani uprawnień, by cel ten wypełnić. Francja od dawna wspierała rząd Hutu – oskarżono ją nawet o szkolenie bojówkarzy mordujących Tutsi. Belgia (do 1961 r. Rwanda była kolonią belgijską) wycofała się z misji po śmierci 10 żołnierzy w pierwszych dniach konfliktu. Stany Zjednoczone, mając świeżo w pamięci klęskę operacji w Somalii (uwiecznioną w filmie „Helikopter w ogniu”), zrobiły wszystko, by nie angażować się w Rwandzie. Przez dwa miesiące walczyły o to, by trwającej masakry nie nazywać ludobójstwem.

Już po trzech dniach od pierwszych mordów w stolicy kraju, Kigali, było trzy tysiące zagranicznych żołnierzy – wystarczająco dużo, żeby ograniczyć rozmiary tragedii.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć