Forum

Najciekawsze historie świata

Kompas
26 września 2013

Melanż w Afryce

Są didżeje, brak tojtojów

Ghana chce być drugą Ibizą, ale różnica między tymi dwoma siedliskami wakacyjnej rozpusty nie sprowadza się tylko do odległości.
Afua Hirsch

W tradycyjnej rybackiej wiosce Kokrobite, na zachód od stolicy Ghany, Akry, impreza trwa w najlepsze. Tłumy żałobników w czarno-czerwonych strojach blokują podziurawione ulice, śpiewając i kołysząc się w rytm muzyki.

Dla wielu mieszkańców Ghany pogrzeb to ważne wydarzenie towarzyskie.

Po drugiej stronie dzielnicy rozpadających się domków, która oddziela główną ulicę miasta od Atlantyku, planuje się zupełnie inną imprezę. Za kilka dni całe wybrzeże będzie wibrować od dźwięków muzyki dance, bo na plaży w Kokrobite odbędzie się największa dyskoteka w historii Ghany.

– Organizujemy całodniową imprezę na plaży, inspirowaną letnimi imprezami organizowanymi w Miami, z didżejami i budkami z jedzeniem – mówi Basil Anthony: szef Silky Entertainment; firmy, która organizuje Ghana Summer Beach Rave 2013. – Spodziewamy się tysięcy uczestników.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć