Forum

Najciekawsze historie świata

Reportaż
10 października 2013

Sumo sumorum

Orka na macie

Ile kilo trzeba przytyć, żeby zostać mistrzem sumo? Na takie pytanie japońscy mistrzowie reagują – jak zwykle – powściągliwie: ich odpowiedź skapuje z każdą kropelką potu.
Felix Lill
Der Spiegel Der Spiegel

Jak na zapaśnika sumo Takahiro Chino jest zawodnikiem wagi muszej; 88 kilogramów rozkłada się na 1,75 metra wzrostu. Jego przeciwnik podczas tego treningu wygląda jak wielki mięsny klops. Potężny brzuch wisi mu nad przepaską biodrową, a uda wyglądają jak marmurowe kolumny. Stutrzydziestokilogramowy mężczyzna przykucnął na kolanach i wysunął górną część ciała, żeby jego punkt ciężkości leżał jak najniżej, i zawsze wtedy, gdy Takahiro Chino atakuje go od nowa, aby wyprowadzić go z równowagi, potężny zapaśnik strząsa z siebie młodego napastnika jak dokuczliwego owada. – Miej ręce wyprostowane i szybciej wychodź ze startu – woła Tadahiro Sato w stronę wątłego zapaśnika. – Za mało wykorzystujesz swój niewielki ciężar!

Polecenia 52-letniego Sato brzmią ostro. „Koniuszy” tej stajni siedzi boso na poduszce na podłodze, pije zieloną herbatę i jako jedyny mówi na sali treningowej. Stupięćdziesięciokilogramowy mężczyzna, który jako następny wejdzie na ring, rozciąga się w szpagacie na glinianej podłodze, inny uderza głową o drewniany pal. Robią rozgrzewkę, zaraz przyjdzie ich kolej. Najpierw jednak Takahiro Chino musi przez ostatnią rundę służyć za chłopca do bicia. Stęka, jego oddech jest szybki, z pleców ścieka mu pot. Znowu wbija się z całej siły w przeciwnika i znowu odbija się bez szans od jego wielkiego brzucha. Wtedy „koniuszy“ zakańcza po trzech godzinach mordęgę.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć