Forum

Najciekawsze historie świata

Reportaż
10 października 2013

Każdy ma swoja Madzię

Zaginiona prawda

Pięcioletnia Fiona, której od maja poszukiwała cała Francja, nie żyje. Winni jej śmierci są matka i ojczym, którzy do niedawna budzili powszechne współczucie, by w końcu stać się wrogami publicznymi numer jeden.
Le Nouvel Observateur
Tygodnik FORUM Tygodnik FORUM

Zwykła drewniana ławka obok placu zabaw. To tutaj, w parku Montjuzet w Clermont-Ferrand, zaczął się dramat, który wstrząsnął Francją. 12 maja br. młoda kobieta zgłosiła się na policję, aby złożyć doniesienie o zaginięciu dziecka. Tego dnia 25-letnia Cécile Bourgeon wyszła z dwiema córkami na spacer. W pewnym momencie poczuła się bardzo zmęczona. To pewnie przez ten brzuch – Cécile była przecież w zaawansowanej ciąży. Usiadła na ławce, żeby odsapnąć, i wtedy zmorzył ją sen. Zdrzemnęła się tylko na chwilę, ale po przebudzeniu ujrzała obok siebie jedynie dwuletnią Evę. Starsza córeczka, pięcioletnia Fiona, zniknęła bez śladu. Matka szukała jej przez trzy kwadranse w całym parku. Ale na próżno. Tego niedzielnego popołudnia wokół kręciło się mnóstwo ludzi, ale nikt nie potrafił jej pomóc.

Policyjne poszukiwania też nie przyniosły skutku. Cztery dni później roztrzęsiona matka, cała zapłakana i z potarganymi włosami, stanęła przed kamerami i mikrofonami dziennikarzy. Zduszonym głosem błagała, aby oddano jej dziecko, jej małego aniołka. A przy okazji wytknęła śledczym, że działają zbyt opieszale. Jej partner i ojciec mającego się narodzić trzeciego dziecka, 31-letni Berkane Makhlouf, także apelował o pomoc. – Chcemy odzyskać naszą małą – mówił do tłumu rozgorączkowanych dziennikarzy, dla których sprawa zaginięcia Fiony stała się tematem numer jeden.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną