Forum

Najciekawsze historie świata

Obyczaje
7 listopada 2013

Fight club w Moskwie

Wal kop duś!

Na początku wszyscy się boją. Potem przełamują strach i zaczynają bić się na całego. Depresja znika w strugach krwi. Momentalnie. Oto podziemny krąg dla bogatych Rosjan.
Jekatierina Lulczak
Ogoniok Ogoniok

Zanim przestąpiłam próg klubu, zostałam pouczona: mężczyźni chcą być sobą, dlatego zapisują się do fight clubów. Za drzwiami hali sportowej, gdzie zawodnicy przygotowują się do pojedynków, wpadam na niewysokiego, krępego faceta – jednego z instruktorów. Słyszę, jak próbuje nakłonić przestępującego z nogi na nogę dezertera do powrotu i podjęcia walki.

– Jakie zdrowie, jakie zdrowie? Stawaj do walki, walcz o siebie! Zabij w sobie strach, pokonaj słabość, która nie pozwala ci być tym, kim chcesz.

– Schodzę z ringu. Zdrowie ważniejsze. Dostałem w łeb – mamrocze dezerter.

– Bzdury! Komu będziesz potrzebny taki bojaźliwy? Przecież nie chcesz taki być. Weź się w garść!

– Mam tylko jedną głowę.

– Masz tylko jedno życie. I będziesz żyć ze świadomością, że się poddałeś. Stanąłeś do walki, a teraz masz pietra i schodzisz ze sceny? Niedawno jednemu takiemu połamali żebra, chcieliśmy go wyprawić na pogotowie, ale on nie chciał, musiał dokończyć walkę.

– Ale ja się nie chcę wymigiwać, zapłacę za walkę.

– A ja ci mówię, że potem będziesz żałować, że się poddałeś. Wszyscy chłopcy przeszli, a ty dałeś dyla…

Takie rozmowy to tutaj chleb powszedni. Dziesięć procent tych, którzy zgłaszają się do walki, rezygnuje. Jak mówi instruktor, wszyscy się boją.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć