Forum

Najciekawsze historie świata

Wydarzenia
21 listopada 2013

Życie po tajfunie

Apokalipsa rozdział drugi

Uderzenie żywiołu to był koszmar, ale prawdziwa gehenna dopiero się zaczęła. Filipińczycy umierają z głodu, chorób i pragnienia.
The Philippine Daily Inquirer
Tygodnik FORUM Tygodnik FORUM

Wzdłuż drogi stoją dzieci. Trzymają kawałki szmat lub desek, na nich niewprawną ręką nasmarowane napisy: „Błagamy o pomoc!”, „Jesteśmy głodni!”, „Potrzebujemy jedzenia i wody”. Na wzgórzu widać zrujnowane pozostałości tego, co jeszcze kilka dni temu było miastem Tacloban, według szacunków w 95 procentach zmiecionym z powierzchni ziemi przez szalejący żywioł. Nie ma wody, zdesperowani mieszkańcy czekają na dostawy, a część wychodzi poza miasto, by wcześniej zatrzymać nadjeżdżające z pomocą pojazdy i wyprosić choć trochę czystej wody. Jednak większość ciężarówek z pomocą nie zatrzymuje się, jadąc prosto do stolicy prowincji, Bogo.

W mieście można wodę kupić – porcja wystarczająca na dzień dla rodziny kosztuje około 30 peso (0,7 dolara), a dniówka Dondona, pracującego na pobliskiej plantacji trzciny wynosi 60 peso. W takiej sytuacji nawet woda staje się zbyt kosztownym luksusem.

Puste sklepy

W Bogo nie jest wiele lepiej. Groteskowo wyglądają nieliczne ocalałe, otwarte sklepy. W środku apatycznie kręcą się sprzedawczynie, które nie mają jednak czego sprzedawać, bo od wielu dni nie dotarły żadne dostawy żywności. Tych zresztą część ludzi nie mogłaby kupić, bo z powodu braku prądu nie da się podjąć gotówki ani z banku, ani z bankomatu. Centrum miasta wygląda tak, jakby uderzyła tu potężna bomba. Pokruszone góry betonowych fragmentów, wystające pręty zbrojeniowe… Po murowanych budowlach zostały resztki, te lżejsze, budowane z drewna, zniknęły z powierzchni ziemi bez śladu.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć