Forum

Najciekawsze historie świata

Obyczaje
21 listopada 2013

Japoński syndrom celibatu

Samuraje wolą solo

Brak seksu prowadzi do katastrofy. Nie wierzycie? Popatrzcie na Japonię...
The Guardian
Tygodnik FORUM Tygodnik FORUM

Ai Aoyama prowadzi seksualną terapię związków. Pracuje w swoim wąskim, trzypiętrowym domu na jednej z bocznych ulic Tokio. Jej imię po japońsku oznacza „miłość” i jest pamiątką po dawnych czasach, kiedy to Ai pracowała jako profesjonalna domina. Wówczas, a było to 15 lat temu, nazywała się Queen Ai, czyli Królowa Miłości, i wykonywała „wszystkie te zwyczajne czynności”, jak wiązanie klientów i polewanie ich sutków gorącym woskiem. Dziś, jak sama mówi, jej praca stanowi większe wyzwanie. 52-letnia Aoyama próbuje leczyć to, co japońskie media nazywają sekkusu shinai shokogun, czyli syndromem celibatu.

Japończycy poniżej 40 roku życia tracą zainteresowanie związkami. Miliony z nich nie umawiają się nawet na randki, nie interesuje ich seks. Dla władz syndrom celibatu to zwiastun zbliżającej się katastrofy demograficznej. Japonia już teraz ma jeden z najniższych wskaźników urodzeń na świecie. Liczba jej ludności, która dziś wynosi 126 milionów, zmalała znacząco przez ostatnie 10 lat, a przewiduje się, że do 2060 r. spadnie jeszcze o jedną trzecią. Aoyama uważa, że w kraju trwa „odwrót od seksu” i że dzieje się tak częściowo z winy państwa.

Generał w garści

Obok wejścia do jej domu wisi tabliczka z napisem „Klinika”. Aoyama wita gości w legginsach i puchatych bamboszach ze zwierzęcymi pyszczkami; w ramionach trzyma pekińczyka, którego przedstawia jako Marilyn Monroe.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną