Forum

Najciekawsze historie świata

Historia
21 listopada 2013

W drodze do Dallas

Wożąc panią Oswald

Pół wieku po zabójstwie J.F. Kennedy’ego nadal nie ma jasności, kim naprawdę był zamachowiec. Paul Gregory, wówczas student z sąsiedztwa, miał okazję poznać go osobiście.
Paul Gregory

Była siódma rano w niedzielę 24 listopada 1963 r. W naszym domu w Forth Worth niedaleko Dallas natarczywie dzwonił telefon. Odebrał go mój zaspany ojciec. – Pan Gregory? Potrzebuję pana pomocy – powiedziała kobieta na drugim końcu linii. – Kim pani jest? – spytał ojciec. Po chwili się zorientował, że to Marguerite Oswald, pielęgniarka, która uczęszczała na prowadzony przez mojego ojca, Pete’a Gregory’ego, kurs języka rosyjskiego.

Dwa dni wcześniej jej syn Lee Harvey Oswald, były żołnierz piechoty morskiej, który uciekł do Związku Radzieckiego, by po prawie trzech latach spędzonych w Mińsku powrócić do kraju z młodziutką rosyjską żoną i czteromiesięczną córeczką, został aresztowany pod zarzutem zabójstwa prezydenta Stanów Zjednoczonych Johna Kennedy’ego. Podczas gdy Lee siedział w więzieniu w Dallas, jego rodzina ukrywała się w położonym niedaleko lotniska hotelu Executive Inn. Marina, żona Oswalda, nie mówiła po angielsku. Z dnia na dzień stała się jednak najbardziej poszukiwanym świadkiem w kraju. Potrzebowała tłumacza i to szybko. Oswaldowie byli naszymi przyjaciółmi.

Właśnie wróciłem z uczelni na przerwę świąteczną do domu. Ojciec opowiedział mi o wydarzeniu z tamtego weekendu z kilkudniowym poślizgiem. Dzięki niemu poznałem i stałem się bliskim, jeśli nie jedynym, przyjacielem Lee i Mariny Oswaldów wkrótce po tym, gdy przybyli z Mińska do Forth Worth w czerwcu 1962 r.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć