Forum

Najciekawsze historie świata

Obyczaje
5 grudnia 2013

Kopia smoka

I choćby przyszło miliard plastyków...

Chińczycy wkraczają na światowy rynek sztuki i zaczynają wprowadzać własne zasady gry: podróbka to nie oszustwo.
The New York Times

W 1967 r. chiński mistrz pędzla Zhang Daquian przyjechał na zaproszenie muzeum sztuki Uniwersytetu Michigan, żeby obejrzeć wystawę XVII-wiecznego malarza Shitao. Przewodnicy z dumą pokazali mu wszystkie dzieła sławnego artysty, które udało im się zgromadzić. W pewnej momencie Zhang Daquian wybuchł śmiechem. Odwrócił się na pięcie i zaczął wskazywać obrazy wiszące na ścianie. – Widzicie ten? To moje dzieło. A tamten? To też namalowałem.

Zachodni przewodnicy Zhanga byli przerażeni, bo dla nich liczyła się autentyczność obrazów. Sala pełna reprodukcji nie przyciąga widzów. Ale dla Chińczyków „podróbka” to nie to samo, co oszustwo. Zhang uważał, że całe jego zadanie, jako malarza, polega na kopiowaniu Shitao i innych starych mistrzów. Był zachwycony, widząc swoje prace w muzeum, bo znaczyło to, że są równie piękne, a więc równie wartościowe, co dzieła poprzednika.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć