Forum

Najciekawsze historie świata

Kompas
5 grudnia 2013

Murmańsk - martwy port

Bieda na redzie

Na całym świecie nadmorskie miasta żyją z morza. Nie w Rosji. Nie w Murmańsku.
Colta.ru

W Rosji zawsze wszystko jest nie tak. Porty w rosyjskich miastach nadmorskich to martwe miejsca, które zioną pustką. Żadne statki ani stateczki tu nie zawijają. Nic nie stoi na redzie. Nikt nie wynajmuje miejsca na przystani, by zacumować jacht. Tu na nabrzeżach nie słychać muzyki dochodzącej z pokładów katamaranów. Do brzegu nie podpływają kutry z porannym połowem. Turyści nie pchają się na spacerowe stateczki. Tu nie ma nic. Bezruch, od czasu do czasu zakłócany przez ruchy wojsk.

A trzeba dodać, że Murmańsk ma ogromną przewagę nad innymi portami na tej szerokości geograficznej – jest portem niezamarzającym. Ta okoliczność pozwoliła mu odegrać tak doniosłą rolę w latach II wojny światowej. Najpierw był rozdział niezbyt chwalebny: tu do 1941 r. przypływały niemieckie okręty podwodne. A po wybuchu wojny z Niemcami 22 czerwca 1941 r. do murmańskiego portu zawijały alianckie okręty z zaopatrzeniem w ramach operacji Lend-Lease.

W rosyjskich portach nie brak jedynie starego obdrapanego sprzętu wojskowego, strzegącego granic. Robi się zeń użytek: strzela się do wszystkiego, co śmie naruszyć terytorialne wody Rosji. Niedawno na własnej skórze czujności służb doświadczył statek Arctic Sunrise wiozący ekologów Greenpeace na platformę wiertniczą w Arktyce. Do portu żaden śmiertelnik nie może się zbliżyć. Tajne przez poufne. Wróg nie przejdzie – zatopimy każdego.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć