Forum

Najciekawsze historie świata

Obyczaje
6 stycznia 2014

Człowiek słoń w szpitalnej szafie

Klątwa Proteusza

Na co chorował Joseph Merrick, legendarny człowiek słoń? 123 lata po jego śmierci pewien londyński genetyk sądzi, że uda mu się wreszcie rozwikłać tę zagadkę.
Marco Evers
Der Spiegel Der Spiegel

Wschodni Londyn, XIX-wieczny budynek Queen Mary College. Wzdłuż wspaniałych drewnianych schodów wiszą olejne portrety pionierów medycyny. Pierwsze piętro, potem od razu prosto. Stephen Moore, sprawujący pieczę nad wypreparowanymi mózgami, sercami i płucami, otwiera drzwi do pokoiku, do którego rzadko wpuszcza zwiedzających. W czarnej witrynie, której szyby pokrywa kurz, znajduje się dziwne stworzenie. – Oto Joseph. Nie lubię go nazywać człowiekiem słoniem. Tyle w tym określeniu pogardy – mówi Moore.

Od Josepha Merricka trudno oderwać wzrok. Tak było zawsze, a ciążące na jego życiu przekleństwo nie skończyło się wraz ze śmiercią. Jego czaszka sprawia wrażenie, jakby powstała w wyniku zabawy bogów w lanie wosku. Kręgosłup jest wykrzywiony, a prawe udo przypomina kawałek drewna pełnego drzazg. Zdeformowana jest zwłaszcza prawa strona szkieletu z guzami, zgrubieniami i naroślami w kształcie kalafiora.

Za życia wyglądał jeszcze dziwniej, czego dowodzi maska pośmiertna, przechowywana z tyłu w narożnej witrynie. Miał zniekształconą twarz, pod względem wielkości niezbyt podobną do ludzkiej, głowę o obwodzie korpulentnego biodra oraz usta przywodzące na myśl raczej czeluści piekielne, niczym u postaci z obrazów Hieronima Boscha.

Gdy Frederick Treves, późniejszy lekarz i przyjaciel człowieka słonia, po raz pierwszy zobaczył jego twarz, uznał go za najbardziej odpychającego przedstawiciela ludzkości.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć