Forum

Najciekawsze historie świata

Reportaż
16 stycznia 2014

New Jersey: apokalipsa

Dzień w miejskiej dżungli

Bez pracy, bez nadziei, pod okiem kamer – tak wygląda życie w Camden, jednym z upadłych miast Ameryki.
Rolling Stone

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to fakt, że prawie każdy tu kiedyś zdrowo oberwał. Ludzie ochoczo ściągają czapki, podciągają nogawki i odchylają rękawy, by pokazać rany i blizny. – Sześć razy zostałem postrzelony – mówi Raymond, doświadczony gangster. – Ostatnim razem, trzy lata temu, dostałem dwukrotnie w kość udową. – Najpierw dali mi po głowie – opowiada Dwayne Charbonneau, narkoman obrabowany poprzedniej nocy. Z rany pod czapką wciąż coś się sączy. Opuszcza nieco spodnie od dresu. – A potem wyrwali kieszenie ... Policjanci też przeszli tu niejedno. – O, tu mnie ugryzł – mówi funkcjonariusz, podnosząc nogawkę. – Pomyślałem: zastrzelę jak psa! – Widziałem strzelaniny, bryzgała na mnie krew – wzrusza ramionami Thomas Bayard Townsend III, pokojowo nastawiony recydywista z wyrokiem za morderstwo i wytatuowaną pod okiem kroplą. – Czasem, jak się odwrócisz i poniesie cię ciekawość, możesz stracić życie.

Camden sąsiaduje przez rzekę Delaware z Filadelfią, metropolią pełną turystów nieświadomych, że przechadzka mostem Franklina zaprowadziłaby ich do siedliska skrajnej nędzy i przemocy, gdzie kilka lat temu policja dała za wygraną. Miasto umiera – liczba mieszkańców spadła z ponad 120 tysięcy w latach 50. XX w. do niecałych 80 tysięcy obecnie. We wrześniu ub.r. zamknięto ostatni supermarket.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć