Forum

Najciekawsze historie świata

Reportaż
16 stycznia 2014

Cena za telefon

Halo! tu terror!

Rudy rzadkich metali wykorzystywane w naszych smartfonach pochodzą z Demokratycznej Republiki Konga. A tam panuje piekło.
Tobias Zick
Süddeutsche Zeitung Süddeutsche Zeitung

Tak wygląda dobry dzień: kobieta od kilku godzin siedzi w kucki w potoku, podziurkowaną blaszaną miską przesiewa błoto, od czasu do czasu sięgając do niej rozmoczonymi palcami. Co jakiś czas wyławia czarno-szare grudki, maleńkie nagrody. – Kasyteryt – mówi. – Ruda cyny. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to zarobi dzisiaj 300 franków kongijskich, co w przeliczeniu daje 25 centów. Wystarczy na trzy beignety, czyli smażone w tłuszczu kulki z ciasta. Czy wie, dokąd trafia ruda? Ile kosztuje na rynku światowym? Jak bardzo jest poszukiwana przez producentów smartfonów? Potrząsa przecząco głową.

Nazywa się Namanvu Luganywa. Ma 38 lat, na nogach klapki, głowę owija chustą. Oczywiście nie posiada smartfonu, nawet zwykłego telefonu komórkowego, niczego, co w Ameryce, Azji i Europie jest czymś normalnym. Jednak gdyby nie kobiety takie jak ona, które tu, we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga (DRK), poszukują kasyterytu czy koltanu, nie byłoby tylu smartfonów ani w Nowym Jorku, ani w Monachium, Londynie, Hongkongu czy Buenos Aires, a już na pewno nie w tych cenach. We wschodnim Kongu znajdują się jedne z największych złóż surowców potrzebnych do budowy smartfonów, telefonów komórkowych, tabletów, konsol do gier, komputerów, a nawet elementów rakiet. W prawie każdym z tych urządzeń tkwi cząstka Konga.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć