Forum

Najciekawsze historie świata

Reportaż
30 stycznia 2014

Drapieżni pupile mieszkańców Kataru

Gdy szejk dostaje kota

Kiedy petrodolarowy krezus nie wie, co począć z nadmiarem gotówki, zawsze może jeszcze kupić sobie do domu zwierzątko. Na przykład tygrysa, lwa, lamparta, geparda...
Sonja Zekri
Süddeutsche Zeitung Süddeutsche Zeitung

Człowiek czuje się całkiem inaczej, stojąc w korku między drapaczami chmur lub luksusowymi willami, gdy wie o tych lwach, gepardach, tygrysach. Nieraz widać, jak znudzone wyglądają zza szyby limuzyny, stojącej obok na światłach. Widuje się je też spacerujące w galeriach handlowych. Najczęściej na smyczy. Drapieżniki – to ostatni krzyk mody nad Zatoką Perską. Kilka lat temu była moda na psy husky: psy pociągowe do sań, i to w krajach, w których temperatura latem sięga 50 st. Celsjusza. Teraz na topie są drapieżniki.

Abdullah al-Naemi ma samicę geparda, Cziczi. Zwierzę ma siedem miesięcy. Od bursztynowych oczu do pyska ciągnie się wyraźna linia, jakby ślad czarnej łzy. Gdy gepard tańczy w pokoju na swych superdługich nogach, jakby był w stanie nieważkości, sprawia wrażenie słynnej diwy pozującej do zdjęć. To najszybszy drapieżny kot na świecie – prawdziwy fenomen natury. W pewnej chwili Cziczi przysiada u stóp Abdullaha, który czochra futro mruczącego zwierzęcia. Abdullah to młody, dwudziestoparoletni mężczyzna w śnieżnobiałym stroju; ma kosztowne spinki do mankietów i złoty zegarek. Stanowią właściwie ładną parę...

W relacji między człowiekiem a drapieżnymi zwierzętami to jednak niczego nie zmienia. Gepardy to zagrożony gatunek. Katar, podobnie jak większość państw znad Zatoki Perskiej, podpisał CITES – konwencję o międzynarodowym handlu gatunkami zagrożonymi wyginięciem.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć