Forum

Najciekawsze historie świata

Wydarzenia
13 lutego 2014

Rzeź w środku Afryki

Płoną meczety, świszczą maczety

Nie ma już Republiki Środkowoafrykańskiej. Jest ogarnięte mordem i nienawiścią piekło w sercu Afryki. Oraz garstka polskich i francuskich misjonarzy, którzy odmawiają wyjazdu. „Gdy odejdziemy, zginą ci nieliczni, których jeszcze udaje się chronić”.
L’Express

W liturgii katolickiej na koniec mszy wierni przekazują sobie znak pokoju. 26 stycznia ojciec Xavier-Arnauld Fagba wraz z diakonem Borisem Wiligale, błogosławią swoich parafian. Jesteśmy w kościele świętego Piotra w Boali, 90 km na północny wschód od Bangi, stolicy kraju. W tym budynku z czerwonej cegły schronili się również muzułmańscy uchodźcy. Wierni podchodzą do nich i przez podanie ręki, uścisk czy słowo otuchy wyrażają swoje współczucie i solidarność. Uchodźcy przybyli tu kilkanaście dni wcześniej, po tym jak w ostatniej chwili interwencja francuskich oddziałów ocaliła ich od śmierci z rąk dzikiej bandy „antybalaka”, bojowników uchodzących za chrześcijańskich. Ewakuowała ich Międzynarodowa Misja Pomocy Środkowej Afryce (MISCA), która stara się swymi ciężarówkami wywozić uchodźców w bezpieczniejsze rejony. Niedrogo: jedyne pięć tysięcy franków środkowoafrykańskich, czyli niespełna osiem euro od człowieka.

Gdy nadchodzi godzina oddania hołdu Allahowi, muzułmańscy podopieczni ojca Fagba padają na twarz przed kościołem, podczas gdy świnie i prosięta, zwierzęta uważane w islamie za nieczyste, łażą wokół i głośno chrumkając, grzebią pyskiem w stertach śmieci. Wewnątrz kościoła, tuż obok chrzcielnicy, jeden z wyznawców Proroka modli się, odwrócony twarzą w stronę Mekki, czyli na osi prowadzącej do ołtarza.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć