Forum

Najciekawsze historie świata

Reportaż
13 lutego 2014

Prywatne więzienia

Towar z pudła

Żaden kraj na świecie nie trzyma za kratami tylu ludzi, co USA. Zadbali o to właściciele prywatnych zakładów karnych.
Moritz Koch
Süddeutsche Zeitung Süddeutsche Zeitung

Najgorsze były wizyty u lekarza. Gdy zakuwali go w łańcuchy, przeguby dłoni przywiązywali do skórzanego pasa wokół bioder i krępowali stopy. Kiedy w zielonym więziennym drelichu wieźli go do Phoenix i wystawionego na widok przechodniów prowadzili do lekarza. Jakby był dzikim zwierzęciem. Jakby można go było okiełznać tylko stalowymi kajdanami. Hector Rivera spokojnie opowiada o chwilach lęku i poniżenia. Areszt deportacyjny w prywatnym więzieniu – to, jak mówi, systematyczne odczłowieczenie. W Ameryce, kraju wolności, pozbawianie wolności stało się intratnym biznesem.

Na miejsce spotkania zaproponował Starbucks w Tucson. Wokół sieciowej kawiarni skupiają się obiekty handlowe: fast food, drogeria, gabinet kosmetyczny. Taki rząd sklepów z parkingiem można spotkać wszędzie. Tylko wysokie góry wznoszące się ku niebu za betonowymi ścianami świadczą o tym, że znajdujemy się w Arizonie. Na pograniczu Dzikiego Zachodu.

Rodzice Rivery są Meksykanami. Gdy miał sześć lat, przyjechali z nim do Stanów Zjednoczonych. Jeszcze zanim skończył 16 lat, wrócili do Meksyku, ale Hector pozostał, bo zaadoptowała go rodzina zastępcza. Studiował, założył firmę budowlaną, zatrudniał dziesięciu pracowników. Arizona – to moja ojczyzna. Tak myślał.

Fatalne zdarzenie nastąpiło piątkowego wieczoru w sierpniu 2010 r.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć