Forum

Najciekawsze historie świata

Reportaż
27 lutego 2014

Czerwoni khmerzy kapitalizmu

Nowe szaty wyzysku

Robotnicy przemysłu odzieżowego w Kambodży zarabiają po 80 dolarów miesięcznie. Absolutnie nie można za to wyżyć. Walczą zatem o podwyżkę. Rząd odpowiada, strzelając do strajkujących.
Andreas Oldag
Süddeutsche Zeitung Süddeutsche Zeitung

Kiedy Sophorn Khim śni w nocy, widzi krew na ulicy. Widzi panikę i chaos, ludzi wołających o pomoc, padających na ziemię, zakrwawionych. Był początek stycznia, gdy robotnicy tekstylni zastrajkowali w przemysłowej dzielnicy kambodżańskiej stolicy Phnom Penh. Demonstranci stali przed bramą fabryczną, kiedy żandarmeria wojskowa nagle otworzyła do nich ogień. Ludzie próbowali się bronić, rzucając kamieniami. Na koniec zajść były co najmniej cztery ofiary śmiertelne i ponad 40 rannych, niektórzy z nich ciężko.

19-letnia Sophorn Khim, robotnica w zakładzie odzieżowym, stała na wąskim balkoniku swego wynajmowanego lokum na czwartym piętrze i widziała wszystko: strzały i krew. – Był to najgorszy dzień w moim życiu – zapewnia. Jeszcze teraz boi się kolejnych represji policyjnych przeciw robotnikom. Dlatego wolałaby, żeby nie robić zdjęć. Oburącz obejmuje filiżankę herbaty, z której pije nerwowo, gdy opowiada o demonstracji i swych nocnych marach.

Dziesiątki tysięcy robotników przemysłu odzieżowego strajkowało na początku stycznia w Kambodży, domagając się podwyżki zarobków. Do tej pory minimalna płaca wynosiła w tym kraju równowartość 80 dolarów, czyli mniej niż w Chinach. Nawet w Kambodży nie sposób za to przeżyć. Rząd obiecał teraz robotnikom 100 dolarów, ale ci domagają się 160 dolarów minimalnej płacy.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć