Forum

Najciekawsze historie świata

Reportaż
13 marca 2014

Los syryjskiego uchodźcy

Diabeł mówi nie tylko dobranoc

W Zatari, największym jordańskim obozie dla ponad 100 tysięcy syryjskich uchodźców, panoszy się mafia. Walczy z nią szef obozowiska, Niemiec. Mówią, że nadawałby się raczej do Legii Cudzoziemskiej.
Takis Würger
Der Spiegel Der Spiegel

Kilian Kleinschmidt wkracza do obozu, uzbrojony w 15-centymetrowy pręt ze stali szlachetnej. – Nienawidzę obozów dla uchodźców – deklaruje, dzierżąc przygodną broń w mocno zaciśniętej pięści. Gdy zapadała noc, jeden z żandarmów ostrzegł go, by w żadnym razie nie wchodził na teren obozu po zmierzchu. Ale Kleinschmidt przechodzi przez bramę.

W pogrążonym w mroku obozie Zatari mieszka 116 tys. uchodźców, którzy uciekli przed wojną w sąsiedniej Syrii. Znaleźli przytulisko w barakach i namiotach opatrzonych niebieskim napisem UNHRC. Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców – agencja ONZ – jest pracodawcą Kleinschmidta. Ludzie zwożeni są autokarami znad syryjskiej granicy w ten pustynny zakątek północnej Jordanii, a każdego dnia jest ich więcej. Miejscowi beduini powiadają, że przed przyjazdem uciekinierów mieszkał tu wyłącznie diabeł i nawet skorpiony unikały tej okolicy.

Kleinschmidt ma zadbać, by uciekinierzy przeżyli. A także zaprowadzić porządek w obozie. Jest Niemcem, więc potrafi przywrócić ład – taka rachuba stała zapewne za tą nominacją. Uchodźcy dostają wodę, strawę, dach nad głową, toalety i ciepłe koce na noc. Właściwie powinni być zadowoleni. A jednak właśnie dziś przypuścili szturm na punkt, gdzie rozdziela się środki piorące i kamieniem połamali kości pracownicy organizacji humanitarnej.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć