Forum

Najciekawsze historie świata

Ludzie
27 marca 2014

Jak upadł Uli Hoeness

Do ostatniego gwizdka

Wszyscy sądzili, że się wykręci od wyroku w myśl zasady, że bogatemu wszystko wolno. A tu szok! Uli Hoeness, mistrz świata, supermenedżer Bayernu Monachium, ulubieniec tłumów, idzie do więzienia na trzy i pół roku za oszustwa podatkowe.
Der Spiegel
Tygodnik FORUM Tygodnik FORUM

Poleciłem prawnikom, by nie wnosili apelacji od postanowienia Sądu Okręgowego w Monachium – oświadczył bohatersko Hoeness po ogłoszeniu wyroku. – Rezygnacja z odwołania jest zgodna z moim pojmowaniem przyzwoitości. Kilka godzin później został obsypany ze wszystkich stron wyrazami szacunku i sympatii, od kanclerz Angeli Merkel po premiera Bawarii Horsta Seehofera, od Franza Beckenbauera po trenera FC Bayern Pepa Guardiolę. Wczesnym popołudniem z ust komentatorów płynęły już prawie gratulacje. Wszyscy ponownie składali hołd wielkiemu Ulemu, jakby zapomnieli, że ten sam człowiek z jego „wyjątkowym pojmowaniem przyzwoitości” przez lata oszukiwał niemieckie państwo i społeczeństwo.

62-letni Hoeness – arogancki były prezes FC Bayern Monachium – jeszcze w chwili swego upadku zachowywał się, jakby to on faktycznie kontrolował postępowanie sądowe. Bo bawarski świat według niego jest jak jedna wielka rodzina, a on jest jej ojcem, również dla sędziów. W pojęciu tego byłego top sportowca, później producenta wędlin i wreszcie top menedżera, ubodzy i chorzy nie mają praw i muszą liczyć tylko na łaskę zamożnych i zdrowych, czyli takich jak on.

Werdykt sądu oznacza, że Hoeness przestał być świętym i stał się zwykłym oszustem podatkowym, który podlega niemieckiemu prawu. Dla kibiców oraz pozostałych obywateli kraju monachijski wyrok jest okazją, aby zatrzymać się na krótko i podziwiać piękno praworządności.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć