Forum

Najciekawsze historie świata

Obyczaje
27 marca 2014

Od samorządu do samosądu

Zlinczuj sąsiada swego

Gdy przestępca zawiśnie na latarni albo zmieni się w żywą pochodnię, okazuje się, że nikt niczego nie widział i niczego nie słyszał. Oto sprawiedliwość ludowa w Boliwii.
Courrier International
Tygodnik FORUM Tygodnik FORUM

Jak się czujesz, Edson? – Tak sobie. Jeszcze całkiem nie wydobrzałem. – A czy pamiętasz tych, którzy cię podpalili? – To ludzie z tej dzielnicy. Przewodniczący sekcji. No i ci, którzy tam pomagają. Przeważnie młode łebki.

Od kilku miesięcy Edson jest przenoszony z łóżka na łóżko na nowoczesnym oddziale leczenia oparzeń w szpitalu miejskim w El Alto na przedmieściach La Paz. Gdy trafił na oddział, był w opłakanym stanie. Jego ostatnią deską ratunku był Jorge Romero. Ten doświadczony chirurg plastyczny musiał rzucić wszystko, zostawić gości zaproszonych na prywatną kolację, wstać od stołu i jechać do szpitala na operację.

Edson był pierwszą ofiarą linczu leczoną w szpitalu Boliviano-Holandés. Jednak media donoszą, że na przedmieściach boliwijskiej stolicy podobne samosądy są powszechną praktyką. Wielu mieszkańców tak bowiem rozumie zasadę „społecznego wymiaru sprawiedliwości”. Uważają, że korzystają z konstytucyjnego prawa, gdy „przysmażą” albo powieszą na latarni domniemanego przestępcę.

W okresie od 2001 do pierwszej połowy 2008 r. doszło tam do co najmniej 88 samosądów; w dziewięciu przypadkach ofiary zmarły. Dane te pochodzą z opracowania przygotowanego przez boliwijskiego socjologa Juana Y. Mollericonę. Nie dysponujemy natomiast żadnymi wiarygodnymi danymi na temat tego, co działo się w El Alto po 2008 r.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć