Forum

Najciekawsze historie świata

Kompas
27 marca 2014

Antarktyda: miesiąc w okowach lodu

Uwolnić Szokalskiego!

Po miesiącu spędzonym na pokładzie rosyjskiego statku badawczego dziennikarze Alok Jha i Laurence Topham znaleźli się w lodowej pułapce. Oraz, jednocześnie, w centrum międzynarodowego sporu o to, czy efekt cieplarniany naprawdę istnieje.
Alok Jha

Śmigło helikoptera robi taki hałas, że gdy człowiek znajdzie się w środku, nic innego nie słyszy. Było nas dwanaścioro, wszyscy w zimowych ubraniach. Rozpoczęliśmy ostrożną wędrówkę przez zaśnieżone pole lodowe i wdrapaliśmy się do pozbawionego okien pomieszczenia z tyłu śmigłowca. Siedzieliśmy przyciśnięci do ścian kadłuba, całą pozostałą przestrzeń zajmował bagaż i pudła z ładunkiem. Tylne wejście zamknięto i załadowany śmigłowiec uniósł się w górę.

Wyciągaliśmy głowy, by ponad ramieniem pilota rzucić okiem na lodową pokrywę rozciągającą się aż po horyzont we wszystkich kierunkach. Przez ponad tydzień byliśmy uwięzieni u wybrzeży Antarktydy. Kilka lodołamaczy na próżno próbowało wyłamać w lodzie ścieżkę dla naszego statku Akademik Szokalski, ale dopiero gdy z lotu ptaka zobaczyliśmy lodowy bezmiar i statek, który wydał się malutki i zagubiony pośród lodów, nabraliśmy właściwej perspektywy. Wielu z nas dręczyła świadomość, że zostawiliśmy tam na pokładzie załogę, naszych przyjaciół, z którymi dzieliliśmy niepewny los. Statek był naszym domem przez prawie miesiąc. Teraz być może stanie się stałym elementem krajobrazu.

Wiatry bez granic

Żeby dostać się na Antarktydę statkiem, trzeba pokonać najbardziej niespokojne morze świata. Akademik Szokalski opuścił port w Bluff na najbardziej wysuniętym na południe koniuszku Nowej Zelandii w słoneczne, niedzielne popołudnie i już po kilku godzinach Ocean Spokojny rzucał nim jak zabawką.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć