Forum

Najciekawsze historie świata

Obyczaje
10 kwietnia 2014

Przygody barkonautów

Życie z prądem i pod prąd

Gdzie mieszkają ci, których nie stać na płacenie wysokich londyńskich czynszów? Rozwiązaniem może być maleńki, zapleśniały pokoik na barce na Tamizie.
Sam Forbes

Większość londyńczyków zna kogoś, kto nie może znaleźć mieszkania, bo na nic go nie stać. Czynsze w mieście są horrendalnie wysokie. Z raportu Resolution Foundation z 2011 roku wynika, że aby wynająć mieszkanie, trzeba zapłacić ponad dwa tysiące funtów, a jedna trzecia najemców oddaje właścicielom mieszkań ponad połowę swych zarobków. Coraz większy obszar Londynu staje się dostępny wyłącznie dla zamożnych białych kołnierzyków. Gdzie zatem mają mieszkać ci, którzy sprzątają ulice, przygotowują posiłki i sprawiają, że miasto w ogóle funkcjonuje? Mogą zamieszkać u krewnych albo podnająć pokój u kogoś, kto wynajmuje mieszkanie, ale nie wszyscy mają takie możliwości. Kiedy sam znalazłem się w podobnej sytuacji, skierowałem swe kroki w stronę jedynego miejsca, na które było mnie stać: slumsów na Tamizie.

Czynsz „na gębę”

Trudno powiedzieć, że te barki w ogóle nadają się do zamieszkania. Co prawda stoją na wodzie, ale dwie trzecie nie ma silników i żadna nie zachowała swego oryginalnego kształtu – były bowiem wielokrotnie przebudowywane. Bardziej adekwatnym określeniem byłoby „pływające rudery”. Są to po prostu drewniane konstrukcje ustawione na starych barkach w zachodniej części Londynu. Na każdej z nich mieszka około 20 osób. Liczba ta spada podczas ciężkiej zimy, bo nie wszyscy wytrzymują panujące tu wtedy warunki.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć