Forum

Najciekawsze historie świata

Reportaż
24 kwietnia 2014

Brazylijczycy juntą podzieleni

Więźniowie własnej historii

Kulawy wymiar sprawiedliwości i brutalność policji przyczyniły się do wybuchu przestępczości w Brazylii.
Süddeutsche Zeitung

Prezydent Brazylii Dilma Rousseff doskonale wie, czym jest ból przeszłości. Sama odczuła to na własnej skórze – była więźniem politycznym. 1 kwietnia br., w 50 rocznicę zamachu stanu, po którym nastała dyktatura, Rousseff mówiła o sobie tylko pośrednio. – Dzisiejszy dzień wymaga, byśmy pamiętali i mówili o tym, co się wydarzyło. Jesteśmy to winni tym wszystkim, którzy zginęli lub zniknęli bez śladu. Jesteśmy to winni torturowanym i prześladowanym. Jesteśmy to winni ich rodzinom, jesteśmy to winni wszystkim Brazylijczykom.

31 marca 1964 r. armia w porozumieniu z elitami dokonała puczu i rządziła krajem do 1985 r. Nie był to wprawdzie najokrutniejszy z reżimów w Ameryce Południowej, która już wkrótce niemal cała znalazła się pod rządami reakcjonistów, ale jeden z bardziej brutalnych. Lista ofiar jest długa: co najmniej 600 osób zostało zamordowanych lub zaginęło bez śladu, dziesiątki tysięcy aresztowano i torturowano.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć