Forum

Najciekawsze historie świata

Mikroforum
8 maja 2014

Qui pro quo

Marianne

Pewien francuski więzień przez trzy miesiące wodził za nos wymiar sprawiedliwości. Samowolnie oddalił się z zakładu karnego, tak że nikt się nawet nie zorientował. Udała mu się ta sztuka, gdyż stan w celi się zgadzał. Za kratkami uciekiniera zastąpił jego przyjaciel z dzieciństwa. Skazaniec poprosił go o tę przysługę, chcąc być przy ciężko chorej matce.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć