Forum

Najciekawsze historie świata

Wydarzenia
30 marca 2017

Turecki skok na demokrację

Narodziny dyktatora

Prezydent Erdoğan jest u szczytu kariery – teraz chce władzy absolutnej. Pytanie, co na to Turcy? Wkrótce mają dać odpowiedź w referendum. Tymczasem w kraju nasila się protest.
Maximilian Popp, Eren Caylan
Der Spiegel Der Spiegel

Rola Müjdata Gezena polega na tym, by rozśmieszać ludzi. Występuje jako satyryk w tureckiej telewizji, pisze sztuki i scenariusze. Jednak od kilku tygodni nie jest mu do śmiechu. Fanatycy podpalili akademię teatralną w Stambule, której jest dyrektorem. Wszystko dlatego, że Gezen zakpił z prezydenta, Recepa Tayypa Erdoğana.

– Turcja straciła humor – mówi z żalem Gezen, 73-letni, dobrze zbudowany, siwowłosy brodacz. Oprowadza nas po swojej akademii: budynek jest już doprowadzony do porządku, w oczy rzucają się tylko poczerniałe od dymu sufity. W foyer siedzą młodzi ludzie, śmieją się, grają na gitarze.

Gezen tłumaczy, że bardziej niż o teatr boi się o swój kraj. Raz już siedział w więzieniu – było to po puczu wojskowym w 1980 roku. – Wiem, jak wyglądają rządy dyktatury – powiada – i nie chcę przeżywać tego jeszcze raz.

Nierówna walka

W Turcji od wielu miesięcy trwa stan wyjątkowy. Prezydent potraktował nieudany pucz wojskowy z 15 lipca 2016 roku jako okazję do przebudowy państwa i zniszczenia opozycji. Rozpoczął wielką czystkę. W obowiązkach zawieszono 130 tysięcy funkcjonariuszy państwowych, ok. 46 tys. ludzi uwięziono jako rzekomych spiskowców. Dziś wielu krytyków ostrzega, że to początek dyktatury Erdoğana.

16 kwietnia Turcy mają wypowiedzieć się w referendum na temat wprowadzenia systemu prezydenckiego, w którym cała władza również formalnie trafiłaby w ręce Erdoğana.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć