Forum

Najciekawsze historie świata

O tym mówi świat
11 maja 2017

Brunatna fala

Nie ma mocnych na Mariana

Krok w krok za populistami maszerują neofaszyści. Na Słowacji sięgają już po państwowe urzędy i zasiadają w parlamencie.
Na podst. The New York Times

Przez lata neofaszystowski Słowacki Ruch Odrodzenia Róberta Šveca tworzyła ledwie garstka ekstremistów. Jednak ostatnio ugrupowanie złapało wiatr w żagle. W uroczystościach upamiętniających faszystowskie państewko księdza Jozefa Tisy, którym ten kolaborant zarządzał w latach 1939–1945, wzięło udział kilkaset osób. Švec złożył bukiet krwistoczerwonych kwiatów pod pomnikiem Tisy, który został powieszony jako zbrodniarz wojenny w 1947 roku. Ogłosił też, że obecny rok jest rokiem przywódcy Pierwszej Republiki Słowackiej (tak brzmiała oficjalna nazwa marionetkowego państwa).

Jak pisze reporter „New York Timesa”, który postanowił zgłębić fenomen sukcesu Słowackiego Ruchu Odrodzenia, niemal 80 lat po tym, gdy niemieckie kolumny zalały Europę Środkową, neofaszyści wychodzą z cienia. Popłynęli na populistycznej fali. – Dawniej profaszystowskie sympatie były głęboko skrywane. Rodzice mówili dzieciom, że nie wypada czegoś powtarzać w szkole. Dziś w przestrzeni publicznej wolno wszystko – podkreśla w rozmowie z wysłannikiem amerykańskiej gazety Gabriel Šipoš, dyrektor słowackiego oddziału Transparency International.

Rom źle widziany

Czy Słowacki Ruch Odrodzenia pójdzie w ślady greckiego Złotego Świtu albo Narodowodemokratycznej Partii Niemiec? Švec zapewnia, że chce przekształcić swój ruch w partię polityczną i wystartować w następnych wyborach do parlamentu (ostatnie odbyły się na jesieni ubiegłego roku).

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć