Forum

Najciekawsze historie świata

Reportaż
11 maja 2017

Imigranci w pułapce

Wyspa Babel

Hotspoty, greckie obozy dla uchodźców, miały być wzorem dla Europy. Ten na Lesbos bardziej przypomina więzienie.
Ralf Hoppe
Der Spiegel Der Spiegel

Jest to kolejny z tych dni, kiedy Mahmud, 37 lat, bezpaństwowy Palestyńczyk, który utknął na wyspie, nie wie, od czego zacząć, tyle ma na głowie. – Ale to dobrze – mówi. Przynajmniej nie ma czasu na rozmyślanie. Rozmyślanie jest niebezpieczne. Dochodzi trzecia. Słoneczne, ale zimne popołudnie. Mahmud musi zaraz wracać do obozu, gdzie będzie tłumaczem jednego z uchodźców, a potem trzeba załagodzić spór między dwoma comittee leaders. Tak nazywają się krajowi szefowie w obozie, a tym razem chodzi o przywódców Afgańczyków i Algierczyków, którzy są ze sobą skłóceni. Miejscem spotkania jest jedna z kantyn, jak nazywane są zaimprowizowane kawiarnie przed wejściem do obozu, uznawane za neutralny grunt. Mahmud, rzecznik Palestyńczyków, sprawia wrażenie rozważnego i wykształconego, cieszy się poważaniem jako mediator.

Palestyńczycy należą tu do mniejszości. Mahmud wymienia szybko narodowości pozostałych uchodźców: Egipcjanie, Afgańczycy, Algierczycy, Syryjczycy i Tunezyjczycy, Irakijczycy, Marokańczycy, Pakistańczycy, Hindusi i Wenezuelczycy, uciekinierzy z Bangladeszu. Ponad połowa pochodzi z Afryki: z Zimbabwe, Kamerunu, Kongo, Czadu, Mali, Nigerii i Etiopii. Są nawet Chilijczycy i Jamajczycy. – Wiele języków i różne mentalności w obozie, to może być męczące. Od czasu do czasu muszę stąd wyjść – mówi.

Właśnie dlatego stoi dziś przy ladzie kontenera firmy kurierskiej na przedmieściach Mityleny, stolicy wyspy, gdzie ma odebrać przesyłkę.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć