Forum

Najciekawsze historie świata

O tym mówi świat
25 maja 2017

Apetyt na piasek

Wieże zjadły plaże

Od Kambodży po Kalifornię przemysłowe wydobycie piasku zabija przyrodę, odbiera ludziom chleb i grozi zawaleniem mostów.
Vince Beiser

Fey Wei Dong mówi, że dobrze mu się wiedzie. Ten sympatyczny biznesmen spod Szanghaju zgarnia równowartość 200 tys. dolarów rocznie, handlując najbardziej powszechnym towarem – piaskiem. Często odwiedza rybacką wioskę nad największym w Chinach słodkowodnym jeziorem Poyang. Wioska to niewiele więcej niż skupisko rozpadających się domostw i zrujnowanych pomostów. Przytłacza ją flotylla cumujących blisko brzegu olbrzymich pogłębiarek i płaskodennych barek ze sterczącymi z pokładów żurawiami. Fey regularnie kupuje tu ładunki piasku czerpanego z dna, wysyła je prawie 500 km w dół rzeki Jangcy i odsprzedaje przedsiębiorcom budowlanym w rozrastającym się Szanghaju. Tam wciąż potrzeba piasku.

Eksplozja miast

Popyt jest nienasycony. Globalny boom urbanizacyjny pochłania kolosalne ilości surowca będącego głównym składnikiem do produkcji betonu i asfaltu. Szanghaj, centrum finansowe Chin, od 20 lat żywiołowo się rozrasta. Od roku 2000 przybyło tam siedem milionów mieszkańców i liczba ludności przekracza teraz 23 miliony. W ostatnim dziesięcioleciu w mieście zbudowano więcej wysokościowców niż przez całą historię Nowego Jorku. A do tego niezliczone kilometry dróg i całą infrastrukturę.

Każdego dnia na jeziorze Poyang pracują setki pogłębiarek, niektóre wielkości przewróconego na płask bloku mieszkalnego. Największe mogą wydobyć nawet 10 tys. ton piasku na godzinę. Z jeziora pozyskuje się rocznie 236 mln msześc.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć