Forum

Najciekawsze historie świata

Rozmowa
6 lipca 2017

Filozof polityki głosuje przeciw demokracji

Durnie przy urnie

Więcej demokracji? Tylko nie to! – przestrzega Jason Brennan, amerykański filozof. A do wyborów powinno się dopuszczać wyłącznie światłych obywateli.
rozm. Cordula Meyer
Der Spiegel Der Spiegel

Zwycięstwo wyborcze Donalda Trumpa nazwał pan „tańcem idiotów”. Co pan ma na myśli?
Jason Brennan: Trump cieszy się szczególnie dużym poparciem wśród wyborców, którzy mają najmniejszą wiedzę o polityce.

Chciałby pan odsunąć ten elektorat od wyborów. Jak pan wpadł na tak radykalny pomysł?
Stanowisko to prezentowałem już przed Brexitem i zwycięstwem Trumpa, ale po tych wydarzeniach znacząco wzrosło zainteresowanie moimi tezami. W Anglii stan rzeczy był oczywisty: zwolennicy pozostania w Unii Europejskiej potrafili o wiele dokładniej powiedzieć, jak duża jest imigracja z państw Unii, ile wynoszą inwestycje unijne oraz ile kosztuje pomoc socjalna. Im lepiej ludzie znali te fakty, tym chętniej głosowali za pozostaniem w UE.

Na ogół jako lekarstwo na populizm zaleca się więcej demokracji, by zaangażować ludzi, którzy czują się pomijani przez polityków. Pan tymczasem optuje za ograniczeniem władzy ludu. Czemu?

W krajach, gdzie istnieje obowiązek głosowania, partie skrajnie prawicowe zyskują zazwyczaj kilka miejsc w parlamencie, bo do urn idą ludzie, którzy w innym przypadku pozostaliby w domu.

A przeświadczenie, żywione przez wielu mieszkańców Stanów Zjednoczonych, Francji czy Holandii, jakoby ich lekceważono, bazuje na fałszywej informacji. Według tej narracji amerykańskie elity ignorowały ponoć interesy białej społeczności na prowincji i podejmowały niekorzystne dla niej decyzje.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć