Forum

Najciekawsze historie świata

Reportaż
3 sierpnia 2017

Zawód: Indianin

Gdzie orła cień

Rozległe puszcze w zachodnim Quebecu były przez stulecia domem Algonkinów. Rdzenni mieszkańcy każdego lata zbierają się tam na wielkich zjazdach plemiennych.
Na podst. Le Figaro Magazine

Na rozległej polanie zebrały się setki dziwnie wyglądających postaci. Tancerze w strojach ozdobionych znakami niedźwiedzi, bizonów, orłów, żółwi czy jeżozwierzy wirują w tańcu. Korowód ludzi noszących barwne stroje, futra i pióropusze okrąża wielki słup wbity w ziemię pośrodku placu. Myliłby się jednak, kto by sądził, że jesteśmy na planie hollywoodzkiego westernu. To nie filmowi statyści w jarmarcznych kostiumach, lecz dumni potomkowie rdzennych mieszkańców tych ziem. W głębi kanadyjskiej puszczy odbywa się właśnie pow-wow, czyli wielki zlot Indian połączony z odprawianiem zbiorowych obrzędów.

Dostali szkołę

Zgromadziwszy się na wielkim placu, uczestnicy zjazdu z zapałem wykonują tradycyjne tańce odziedziczone po przodkach. Raptem rozlega się przeciągły gwizd. W jednej chwili wszyscy tancerze zastygają w bezruchu jak wykuci z kamienia. Nikt już nie napina łuku, nie potrząsa groźnie oszczepem ani nie wznosi nad głowę tarczy obitej skórą wydry. Na polance panuje cisza jak makiem zasiał.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć