Forum

Najciekawsze historie świata

Obyczaje
3 sierpnia 2017

Marsylia – taka będzie Francja?

Marsylski przekręt

Portowa metropolia od lat jest bohaterką społeczno-przestępczego dramatu. A mówiąc ściślej – heroiną.
Phil Hoad

Mehdi Remadnia był numerem jeden marsylskiego półświatka. Handlował narkotykami na osiedlu Font Vert. W maju ub.r. wyszedł z więzienia. 7 lutego br. ten 34-latek zginął przeszyty 15 kulami na zachodniej granicy Marsylii, stając się pierwszą ofiarą tutejszej wojny narkotykowej.

Na szkolnym boisku czarne, białe i arabskie nastolatki podrygują w rytm muzyki, podczas gdy porywisty mistral nanosi kurz z pobliskich ulic. Jesteśmy w samym sercu północnej części Marsylii, gdzie rządzą bieda i przestępczość. Życie tzw. neobandyty, czyli po prostu gangstera, takiego jakim był Remadnia, to kusząca perspektywa dla młodzieży, zwłaszcza tutaj, gdzie 28 proc. ludności musi się utrzymać za mniej niż 630 euro miesięcznie. Trudno znaleźć pracę, zwłaszcza jeżeli się mieszka pod złym adresem i nosi nieodpowiednie nazwisko, np. arabskie. Pewien doskonale wykwalifikowany inżynier nie mógł uzyskać nawet zaproszenia na rozmowę kwalifikacyjną. Może gdyby w CV napisał, że nazywa się Jean-Michel, sytuacja byłaby inna.

Marsylia to papierek lakmusowy dla przyszłości Francji. Jest tego świadom nowy prezydent Emmanuel Macron, dlatego też Marsylia była pierwszym i ostatnim przystankiem jego kampanii wyborczej. Podczas wizyty podkreślał wielokulturowy charakter miasta. – Patrzę na was: Ormian, Włochów, Algierczyków, Marokańczyków, Tunezyjczyków, Malijczyków, Senegalczyków. I co widzę? Widzę mieszkańców Marsylii, widzę obywateli Francji – mówił. W rzeczywistości jednak wiele z tych osób uważa się wyłącznie za marsylczyków.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć