Forum

Najciekawsze historie świata

Ludzie
9 listopada 2017

Jak żyje sułtan Brunei

Dla mnie harem, dla was Koran

Sułtan Brunei, delikatnie mówiąc, nie grzeszy pobożnością. Spędza miłe chwile w towarzystwie młodocianych nałożnic. Poddanym narzucił jednak surowe zasady szarijatu.
Na podst. lenta.ru, Vanity Fair

Dobiegły końca obchody 50-lecia panowania sułtana Hasanala Bolkiaha. Po śmierci króla Tajlandii władca Brunei zajął pierwszą pozycję na liście najdłużej panujących absolutnych monarchów. Poddani, wdzięczni za wszelkie socjalne przywileje, ulgi i szczodre subsydia, ubóstwiają sułtana. Ostatnio postanowił zatroszczyć się nie tylko o ich byt swoich ludzi, lecz także o dusze – pisze Ksenia Mielnikowa na portalu Lenta.ru. Mianował się rycerzem czystości islamu, wprowadził w królestwie szarijat, choć sam daleki jest od przestrzegania surowego prawa. Głównym zajęciem sułtana są wesołe biesiady w towarzystwie pięknych dziewcząt z licznego haremu i wydawanie miliardów dolarów na luksusowe samochody, samoloty i pałace.

Michael, śpiewaj!

– Z takimi pieniędzmi, jakimi dysponują Hasanal i jego brat książę Dżefri, można by wyleczyć wszystkie choroby na tym świecie.

Problem polega na tym, że obaj mają ludzi w głębokim poważaniu – powiedział dziennikarzom pisma „Fortune” pewien człowiek zbliżony do rodziny sułtana. Szczerych wyznań wolał nie firmować nazwiskiem.

O luksusach, w jakich pławi się sułtan i jego rodzina, świat dowiedział się w 2011 roku, kiedy miesięcznik „Vanity Fair” opublikował artykuł o utracjuszach z bajecznie bogatego sułtanatu. Poddani, którym pod karą więzienia zakazano opowiadać, na co władca wydaje pieniądze z budżetu państwa, mogli dowiedzieć się z publikacji, że pałac sułtana liczy 1700 komnat, jest w nim 257 łazienek, pięć basenów, meczet, sala balowa na pięć tysięcy osób i garaż na setki aut.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć