Forum

Najciekawsze historie świata

Reportaż
9 listopada 2017

Szkolenie amerykańskich marines

Koty wojny

Co rekrut ma pod łóżkiem? Rekrut ma pod łóżkiem zdechnąć! Szokujący raport o szkoleniu amerykańskich marines.
Na podst. The New York Times

Raheel Siddiqui był dumą swojej rodziny. Obdarzony talentem informatycznym, ambitny i pełen optymizmu syn emigrantów z Pakistanu, od lat planował, że pójdzie na dobre studia i wyrwie się z beznadziei przedmieść Detroit. W 60-tysięcznym Taylor, gdzie się urodził, co czwarty mieszkaniec żyje poniżej oficjalnej granicy ubóstwa, a w całym „pasie rdzy”, gdzie dawniej królował przemysł ciężki, wciąż ubywa miejsc pracy. Raheel zdobył stypendium naukowe na Uniwersytecie Michigan-Dearborn, ale jednocześnie dorabiał w markecie budowlanym, pomagając w zebraniu pieniędzy na college dla młodszej siostry. Po roku prób łączenia pracy z nauką robotyki oświadczył najbliższym, że wreszcie znalazł dobre rozwiązanie – trzyletnia służba w marines otworzy przed nim zupełnie nowe możliwości. 6 marca 2016 roku wyjechał do obozu dla rekrutów na Parris Island w Karolinie Południowej. 18 marca rano zabił się, wyskakując z trzeciego piętra w koszarach.

Według think tanku Pew Research Center milenialsi to najlepiej wykształcone i jednocześnie najbardziej narażone na obciążenie długiem edukacyjnym pokolenie w historii Stanów Zjednoczonych. To dlatego Korpus Piechoty Morskiej w ramach rocznego 80-milionowego budżetu marketingowego promuje wstąpienie w szeregi marines jako sprytny krok na drodze do zdobycia wykształcenia bez długów. „Każdy marine to student” – zachęca jedna z broszur.

Prymusi w kamaszach

To stosunkowo nowe podejście – przez dziesięciolecia podkreślano raczej prestiż przynależności do wojskowej elity.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć