Forum

Najciekawsze historie świata

Reportaż
9 listopada 2017

Weinstein w Chinach

Chinki też!

Pekin przekonuje, że molestowanie kobiet to specjalność zgniłego Zachodu. Prawda wygląda jednak inaczej.
Na podst. Foreign Policy, China Daily, The Guardian

Afera Harveya Weinsteina obiła się szerokim echem w chińskich mediach, ale komentarze bardzo różniły się od dyskusji, jaka rozgrzała zachodnią opinie publiczną. W Chinach skandal stał się okazją do wskazania cywilizacyjnej przewagi Wschodu nad zepsutym moralnie Zachodem. Rządowa anglojęzyczna gazeta „China Daily” opublikowała artykuł „Afera Weinsteina demonstruje różnice kulturowe”, którego autor stawiał frapujące pytanie: „Co sprawia, że w Chinach problem molestowania seksualnego nigdy nie będzie takim rozpowszechnionym zjawiskiem, jak w wielu zachodnich społeczeństwach?”. Odpowiedź była prosta: „Jest faktem powszechnie znanym, że Chiny to tradycyjne społeczeństwo oparte na godnych podziwu wartościach i cnotach oraz na poszanowaniu osoby każdego obywatela niezależnie od płci”.

„I jest to oficjalny pogląd lansowany przez Komunistyczną Partię Chin” – wyjaśnia na łamach „Foreign Policy” amerykańska sinolożka i dziennikarka Bethany Allen-Ebrahimian. W jej ocenie państwowa propaganda wspiera przekonanie, że wszystkie działania zaburzające ład społeczny, wszelkie przejawy przemocy są wyrazem ideologicznej, a może nawet cywilizacyjnej skazy. A ponieważ Zachód jest głównym rywalem, to partia korzysta z każdej sposobności, by zademonstrować wyższość nad tym, co przedstawia jako cywilizację chaosu, zamętu, przemocy i rozwiązłości.

Cnota i robota

„Aż do początku XX wieku sfera rodziny i seksu należała w Chinach do »feudalnych przeżytków«, by użyć określenia stosowanego przez KPCh” – pisze Allen-Ebrahimian.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć