Forum

Najciekawsze historie świata

Reportaż
10 kwietnia 2014

Piekło kobiet syryjskich. „Chciałaś wolności? No to masz”

Świadectwa syryjskich więźniarek mrożą krew w żyłach. Gwałt stał się bronią regularnie stosowaną przez reżim.
Le Monde
Tygodnik FORUM Tygodnik FORUM

Żołdak włożył jej szczura do pochwy. Ona krzyczała. Potem zobaczyłyśmy krew na podłodze. Spytał: „Masz już dość?”. Natrząsali się z niej. Było oczywiste, że dogorywa. Potem już się więcej nie poruszyła – opowiada kobieta, która przez dwa miesiące była więziona w Damaszku. Los, jaki spotkał jej towarzyszkę niedoli, nie jest niczym wyjątkowym. Takie relacje co jakiś czas pojawiają się w zachodniej prasie. Mimo to nie znamy jeszcze całej prawdy o brutalnych gwałtach, które stały się narzędziem prowadzenia wojny w Syrii. Wiadomo, że jest to masowy proceder, organizowany przez reżim. Jednak spośród wszystkich zbrodni popełnianych w Syrii gwałt jest tą, o której wciąż jest najciszej.

Gorzej niż Abu Ghraib

Wielu uchodźców uciekających z Syrii wskazuje gwałty jako główną przyczynę wyjazdu. A równocześnie trudno jest udokumentować takie przypadki, bo to bardzo bolesny temat. Nakłada się na to silne tabu zakorzenione w syryjskim społeczeństwie i milczenie ofiar przekonanych o tym, że po ujawnieniu prawdy grozi im odrzucenie przez własną rodzinę, a może nawet śmierć.

27-letnia Alma leży na łóżku w szpitalu w centrum Ammanu. Ta żałośnie wychudzona kobieta już nigdy nie będzie chodzić, bo członek proreżimowej milicji złamał jej kręgosłup, bijąc na oślep kolbą od karabinu. W pierwszych miesiącach rewolucji ta matka czworga dzieci zaangażowała się po stronie rebeliantów. Najpierw dostarczała im żywność i leki, a potem także amunicję, którą przenosiła w tobołku umocowanym na brzuchu, symulując ciążę.

W końcu wpadła, gdy zatrzymano ją na punkcie kontrolnym na obrzeżach Damaszku. Przez ponad miesiąc siedziała w wojskowym areszcie wraz z setką innych kobiet. – Abu Ghraib to musiał być przy tym raj – mówi z bezsilnym uśmiechem, nawiązując do okrytego złą sławą amerykańskiego więzienia w Iraku. – Niczego mi nie oszczędzono! Bili mnie, chłostali stalowymi linami, gasili niedopałki na szyi, cięli mnie żyletkami i wpychali mi paralizator do pochwy. Codziennie byłam gwałcona, leżąc z zawiązanymi oczami, przez kilku mężczyzn, którzy cuchnęli alkoholem i wykonywali polecenia dowódcy, który zawsze był przy tym obecny. Krzyczeli do mnie: „Chciałaś, suko, wolności? No to masz!”.

Te przeżycia tylko wzmocniły jej determinację, aby walczyć z reżimem. Po wyjściu z aresztu ta absolwentka zarządzania została jedną z niewielu kobiet dowodzących oddziałem w szeregach Wolnej Armii Syryjskiej. Miała pod swoimi rozkazami 20 mężczyzn. Gdy została ciężko ranna, towarzysze broni ewakuowali ją do Jordanii. Do tego kraju napłynęły już setki tysięcy Syryjczyków i to właśnie tam dziennikarce „Le Monde” udało się zebrać, dzięki pomocy lekarzy, adwokatów i psychologów, liczne świadectwa oraz spotkać się twarzą w twarz z kilkoma ofiarami. Były to bardzo trudne i bolesne rozmowy. – Moje życie jest w waszych rękach – oświadczyła jedna z kobiet. Alma poświadcza, że w areszcie wszystkie udręczone kobiety lękały się nie tylko swoich oprawców. Przerażeniem napełniała je też myśl, co z nimi będzie, gdy krewni dowiedzą się o ich losie.

– Najwyższy czas, żeby publicznie napiętnować ten skandal! – grzmi Burhan Galiun, były przewodniczący Narodowej Rady Syryjskiej. Według niego to właśnie zastosowanie tego „oręża” przez reżim przyczyniło się walnie do tego, że pokojowa zrazu rewolucja przerodziła się w wojnę. Ten ważny działacz opozycji opowiada, że już od wiosny 2011 r. organizowano kampanie gwałtów w domach, w obecności rodzin ofiar. Dziewczęta gwałcono na oczach ojców, żony w obecności mężów. Mężczyźni wpadali w furię i przysięgali, że pomszczą plamę na honorze i nigdy więcej do czegoś takiego nie dopuszczą.

Strach przed zemstą i hańbą zmusza ofiary do milczenia

– Uważałem, że należy zrobić wszystko, aby zapobiec militaryzacji konfliktu, bo to ogromnie zwiększy liczbę ofiar. Jednak praktyka stosowania gwałtów przesądziła o tym, że stało się inaczej. I myślę, że Baszar al-Asad właśnie tego chciał. Gdy rewolucjoniści chwycili za broń, mógł łatwo usprawiedliwić masakry wrogów, których niemal od początku nazywał „terrorystami”. To oczywiście teza trudna do zweryfikowania. Wiadomo jednak, że przemoc na tle seksualnym nieustannie się nasilała, przyczyniając się do powstania atmosfery grozy i terroru. – Kobiety są wykorzystywane jako narzędzie, aby dosięgnąć ich ojców, braci i mężów. Ich ciała są jakby kolejnym polem walki – mówi pisarka Samar Jazbek, mieszkająca obecnie we Francji.

Przed kamerą

Wiele międzynarodowych organizacji – m.in. Amnesty International, International Rescue Committee czy Human Rights Watch – donosiło o gwałtach popełnianych na zlecenie syryjskiego reżimu. Ale wszystkie podkreślają, jak trudno jest uzyskać bezpośrednie dowody i zwracają uwagę na uparte milczenie zastraszonych ofiar. Szczególnie dobrze udokumentowany raport, opublikowany w listopadzie ub.r. przez Euro-Mediterranean Human Rights Network, potwierdza jednak ogromną skalę tego zjawiska. – Reżim uczynił kobiety swoim głównym celem – mówi główna autorka raportu Sema Nasar. Według niej kobiety w Syrii, zwłaszcza w widocznej ciąży, stają się łatwym celem dla snajperów. Bywają też wykorzystywane jako żywe tarcze, jak choćby w dzielnicy Aszria w Homsie, gdzie w lutym 2012 r. zmuszono je, aby szły przed rządowymi oddziałami. – Systematyczne gwałty, zarówno na małych dziewczynkach, jak i na ich babciach, są sposobem na to, by trwale zniszczyć całą tkankę społeczną – dodaje Nasar.

Sema Nasar ma wiele historii do opowiedzenia. Może przytoczyć dziesiątki różnych przypadków, z datami i wszystkimi szczegółami. Oto, co spotkało pewną dziewczynę z miasta Hama, która obecnie próbuje dojść do siebie w Stanach Zjednoczonych. Przebywała we własnym domu z trzema braćmi, gdy znienacka wtargnęli do niego żołnierze. Polecili młodym mężczyznom, by zgwałcili swoją siostrę. Pierwszy odmówił, więc odcięli mu głowę. Drugi też się sprzeciwił i spotkał go taki sam los. Trzeci się zgodził, a oni zabili go, gdy leżał już na dziewczynie, którą następnie sami zgwałcili. Niemniej ponuro wygląda przypadek pewnej Syryjki wywiezionej latem 2012 r. do prywatnego domu na przedmieściach Homs. Przetrzymywano ją tam wraz z dwudziestoma innymi kobietami. Wszystkie były torturowane i zbiorowo gwałcone przed kamerą. Oprawcy wysłali potem nagranie do jej wujka, znanego szejka i telewizyjnego kaznodziei związanego z opozycją.

– Gwałty są częstą praktyką przy okazji nalotów na różne miejscowości i są też systematycznie stosowane w aresztach pod kontrolą tajnych służb – mówi Abdel Karim Rihawi, prezes Syryjskiej Ligi Praw Człowieka, przebywający obecnie w Kairze. Ocenia, że od początku rewolucji w reżimowych więzieniach zgwałcono ponad 50 tys. kobiet. Najgorsza sytuacja pod tym względem panuje na obszarach sunnickich. Zresztą w relacjach świadków często przewijają się doniesienia o dużym zaangażowaniu w ten proceder oddziałów libańskiego Hezbollahu i szyickiej brygady Abu Fadela al-Abbasa. – A także o wyjątkowo sadystycznych torturach, takich jak wepchnięcie szczura do pochwy 15-letniej dziewczyny z miasta Dera albo zbiorowe gwałty dokonywane publicznie. 5 stycznia br. taki los spotkał 40 kobiet w Dżaldzie. Skutkiem są setki zabójstw honorowych, których ofiarą padają wychodzące z więzienia kobiety.

Zniszczymy was!

W obozie Zatari dla syryjskich uchodźców, 80 km od Ammanu, żyje Salma. Ta wyczerpana, pozbawiona energii 50-latka o przygaszonym spojrzeniu pochodzi z Dery, ale ostatnio mieszkała wraz z mężem i ośmiorgiem dzieci w Damaszku. W 2011 r. przeżyła szok, gdy jej dzieci wydalono ze szkoły w odwecie za bunt, który wybuchł w jej rodzinnym mieście. Poszła z pretensjami do dyrektorki. Natychmiast jednak zjawili się funkcjonariusze służb specjalnych, którzy przerwali jej w pół słowa. Napastnicy wsadzili Salmie kaptur na głowę i zawieźli ją do aresztu.

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną