Forum

Najciekawsze historie świata

Reportaż
12 września 2013

Haracz w majestacie prawa

Śmierć frajerom

Amerykański policjant może każdemu zatrzymanemu odebrać, co tylko chce, np. auto. A potem każe je wykupić. Nie chcesz? Twoja strata.
RealClearPolitics.com
Tygodnik FORUM Tygodnik FORUM

Tenaha, położona na przecięciu dwóch autostrad międzystanowych, na pierwszy rzut oka wygląda jak typowe zachodnioteksańskie osiedle, o którym piosenkarze country piszą przeboje, a politycy konserwatywni wychwalają jako uosobienie ducha Ameryki (– Małe miasteczka to dusza naszego kraju! – mawia Sarah Palin). Jednak biada tym, których zatrzyma tu policja. Lokalne władze żyją z okupów, i to w pełnym majestacie prawa. Jak to możliwe w państwie, które tak kocha konstytucję? Teoretycznie obywatel powinien być traktowany jako niewinny, dopóki nie udowodni mu się popełnienia przestępstwa. Organy ścigania mają jednak kruczek prawny, który całą tę zasadę stawia na głowie. To ewenement w skali światowej.

W większości praworządnych państw (również w Stanach Zjednoczonych) istnieje instytucja konfiskaty mienia w ramach prawa karnego, czyli odebrania korzyści majątkowych z popełnionego przestępstwa. W 42 stanach USA każdy obywatel może się spotkać również z civil forfeiture, czyli konfiskatą cywilno-administracyjną. W ramach tej procedury policja ma prawo zająć dowolny majątek przy jakimkolwiek podejrzeniu, że miał związek z popełnieniem przestępstwa. A obowiązek udowodnienia, że było inaczej, spoczywa na właścicielu mienia.

Oczywisty wzorzec

Pewnego pięknego kwietniowego popołudnia 2007 roku Jennifer Boatright, kelnerka z Houston, jechała samochodem ze swoim partnerem Ronem Hendersonem i dwoma synami autostradą międzystanową nr 59 w kierunku granicy z Luizjaną.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć