Forum

Najciekawsze historie świata

Obyczaje
12 września 2013

Najdłuższa lekcja WF

Fitness bogów

Joga wynalazkiem Zachodu? Przeczytaj ten tekst, a twoje wyobrażenie o indyjskiej duchowości stanie na głowie niczym fakir.
Manfred Dworschak
Der Spiegel Der Spiegel

Chicago, 11 września 1893 roku. Tysiące ludzi zebrało się na światowym parlamencie religii. Po raz pierwszy spotykają się wyznawcy wszystkich najważniejszych bogów na Ziemi. Przez kilka dni w walce o dusze panuje zawieszenie broni. Pierwszy dzień już prawie dobiega końca, gdy na podium szybkim krokiem wchodzi przystojny mnich w ochrowej szacie. Reprezentuje hinduistów. Mnich z Indii jest podekscytowany. Nikt go nie zaprosił, noc spędził w wagonie towarowym, bo nie znalazł innego miejsca do spania. – Sekciarze i fanatycy – woła – nazbyt długo panowali nad światem! Jego wiara natomiast uczy ludzkość powszechnej tolerancji. Dla hinduisty wszystkie religie są prawdziwe – płyną bowiem do Boga, tak jak wszystkie rzeki do morza.

Zachwycona publiczność bije brawo. Inne religie wydają się nagle ciasne, swarliwe, wczorajsze. Ten pewny siebie hinduista jest ponoć synem zamożnego adwokata, wykształconym na Zachodzie. Nazywa się Swami Wiwekananda. Przemówienie wywołuje sensację. Teraz już wszędzie ludzie chcą usłyszeć, co ma do powiedzenia. Jeździ po Stanach Zjednoczonych, wygłasza wykłady, jest nader pożądanym gościem na wieczornych przyjęciach. Całymi latami podróżuje, później także po Europie – to misja jego życia. Tak zaczyna się kariera historycznej pomyłki, pokutującej do dziś: pradawna indyjska duchowość – w postaci obecnej dziś w powszechnej świadomości – nigdy bowiem nie istniała.

[pełna treść dostępna dla abonentów]

Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć